Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
    kleszczelaslatoodporność u dzieci

    Kleszcze!!!

    by Paulina 19 czerwca, 2018
    Mój osobisty przysysacz

    Temat jest niestety gorący. I bliski nam niestety. W ciągu ostatnich dwóch lat całkiem sporo dowiedzieliśmy się o kleszczach, unikaniu kleszczy, sposobach wyciągania kleszczy, badaniach kleszczy i chorobach przez kleszcze przenoszonych. Wszystko przez jednego jednomilimetrowego pajączka przyczepionego do ramienia Wilczka w Puszczy Białowieskiej dwa lata temu.
    Ale od początku.

    Opowiem Wam, jak było u nas, a potem wypiszę wnioski, jakie wyciągnęliśmy z tej nieprzyjemnej przygody.

    Dwa lata temu byliśmy na przepięknym wyjeździe pod namiot na Podlasiu. To region idealny na rowery, więc  sporo czasu spędzaliśmy w białowieskich lasach na dwóch kółkach, z dzieciakami w przyczepce (osłoniętej moskitierą). Na takich wycieczkach zawsze mamy ze sobą apteczkę, niestety tym razem została w samochodzie. Gdy zatrzymaliśmy się na mały piknik, zauważyłam na ramieniu Wilczka kleszcza, który był jeszcze malutki, nie zdążył się napić krwi, ale był już wkręcony.
    Wyciągnęliśmy go, niestety nie mieliśmy czym odkazić śladu. Kleszcza zabraliśmy ze sobą.

    Po powrocie do Lublina, wysłaliśmy robala do analizy, niestety okazało się że jest zakażony boreliozą. Mieliśmy do wyboru podać antybiotyk „profilaktycznie”, albo poczekać trzy tygodnie, zrobić badania na przeciwciała i przeprowadzić ewentualną kurację dopiero wtedy. Uznaliśmy jednak, że antybiotyk to nie witaminka C, którą można sobie podać „na wszelki wypadek”. Badania na przeciwciała (potem Wam napiszę jakie) niestety potwierdziły obecność przeciwciał. Dostaliśmy trzy tygodnie antybiotyku. To był pierwszy antybiotyk Wilczka, i mocno go osłabił – zarówno w sensie odporności, jak i sił witalnych.

    Przez rok po skończonej terapii powtarzaliśmy badania, cały czas obserwując, czy nie ma żadnych objawów, drżąc na każde „bolą mnie kolanka” (krętki borelii czasami atakują stawy) i obserwując pod lupą każde podejrzane zaczerwienienie (rumień jest jedynym stuprocentowym objawem zakażenia boreliozą). W międzyczasie ilość przeciwciał mocno wzrosła i istniało ryzyko leczenia antybiotykiem w szpitalu, na szczęście potem spadały, ostatnie badania pokazały poziom graniczny, więc wygląda na to, że możemy spać spokojniej.

    Te dwa lata były dla nas czasem intensywnego chłonięcia wiedzy na temat kleszczy, prewencji, sposobów leczenia, więc dzisiaj postaram się nią z Wami podzielić. Przy czym pro forma zaznaczam, że nie jestem lekarzem i ten wpis nie może zastąpić porady lekarskiej (najlepiej sprawdzonego lekarza zakaźnika).

    Ulubiona miejscówka kleszczy

    To zaczynamy.

    Jak się ochronić przed ukąszeniem kleszcza?

    Przede wszystkim, wbrew popularnej opinii, kleszcze nie spadają z drzew, to nie spadochroniarze;). Najgęściej występują w wysokich trawach, łąkach, choć nie jest powiedziane że w mieście jesteśmy zupełnie bezpieczni (znalazłam kleszcza na moim dziecku w ogródku przydomowym w mieście). I nie oznacza to, że z obawy przed kleszczami trzeba zaprzestać kontaktów z naturą. Można zminimalizować ryzyko ukąszenia.

    • DEET nie działa na kleszcze – są skuteczne na komary, meszki, ale nie na kleszcze
    • są różne naturalne metody,olejki eteryczne, których kleszcze nie lubią (goździkowy, z trawy cytrynowej, lawendowy, anyżowy, eukaliptusowy). Nie dają stuprocentowej ochrony, ale zniechęcają i są naturalne
    • permetryna. Bardzo skuteczna, ale też bardzo drażniąca substancja i absolutnie nie nie nakładamy jej na skórę. Stosujemy niewielkie stężenie i spryskujemy ubrania w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Trzeba uważać, żeby w pobliżu nie było co oczywiste dzieci, i kotów – są wrażliwe na permetrynę
    • a w kwestii ubrań – długie nogawki i długie rękawy, czyli podstawa i najprostsze rozwiązanie
    • i jeszcze jedna metoda, bardzo prosta i bardzo skuteczna. Kleszcze nie wbijają się momentalnie, przeważnie dość długo wędrują po naszym ciele i szukają najlepszego dla siebie miejsca. Dlatego często się oglądamy, dzieciaki też są wyczulone na malutkie czarne pajączki. Już niejednego udało nam się pozbyć właśnie przed ukąszeniem.
    Kleszcze nie skaczą z drzew

    Co zrobić, gdy znajdziemy kleszcza?

    Jeśli jeszcze się nie wkręcił, to nic, wystarczy się go pozbyć, nie ma ryzyka zarażenia:)
    Jeśli jest już wczepiony, to – wbrew obiegowej opinii – jest już ryzyko, że zostawi po sobie jakąś nieprzyjemną pamiątkę, nawet jeśli wyjmiemy go szybko, zanim zdąży się napompować. Oczywiście ryzyko jest tym większe, im później odkryjemy robala (gdy napiją się już „pod korek” zwyczajnie wymiotują i wtedy mogą przekazywać nam groźne choroby), niemniej wbity kleszcz to już jest ryzyko.
    Przede wszystkim, trzeba go umiejętnie i jak najszybciej, dosyć energicznie wyjąć, nie ściskać (żeby nie zwymiotował), nie wyrywać. My mamy tzw „kleszczołapki”, czyli miniaturowe narzędzie w kształcie łomu do wyciągania gwoździ – obejmuje on kleszcza i wyciąga bez ściskania. Są różne szkoły i narzędzia do wciągania, generalnie jest jedna wspólna zasada – trzeba zwracać uwagę, żeby kleszcza nie ściskać – wtedy zwiększamy ryzyko infekcji.
    Miejsce należy solidnie zdezynfekować.
    Moim zdaniem nie ma sensu sprawdzać, czy kleszcz był zarażony – to są dodatkowe koszty, a w przypadku wyniku pozytywnego i tak musimy zrobić badania, które potwierdzają, lub nie, obecność przeciwciał.
    Spotkałam się z opinią lekarza, mówiącą o tygodniu antybiotyku jak najszybciej, przed robieniem badań. Ale ja osobiście nie jestem zwolenniczką takiego podejścia, nigdy nie wiemy, czy po tym tygodniu nie złapiemy kolejnego kleszcza, a potem kolejnego, i tak się możemy bujać na antybiotyku dłuższy czas, choć wcale nie wiadomo, czy faktycznie jest potrzeba.

    Jakie badania gdy ukąsi kleszcz

    Przede wszystkim badania z krwi nie potwierdzają nam w stu procentach zakażenia.

    Są dwa rodzaje badań, które wykonuje się standardowo, wykrywają one przeciwciała (a nie bakterię). Pierwszy test, to test ELISA, który ma za zadanie potwierdzić obecność przeciwciał IGM i IGG na boreliozę. W przypadku przekroczenia normy, trzeba zrobić jeszcze jedno badanie, Western Blot, które potwierdzi (lub nie) że wykryte podwyższone przeciwciała, to przeciwciała na boreliozy.
    Jeśli badania potwierdzają obecność przeciwciał boreliozy, trzeba pójść do lekarza, najlepiej od razu zakaźnika.

    W kwestii diagnostyki boreliozy polecam jeszcze obejrzenie tego, bardzo rzetelnego filmu.

    Metody alternatywne

    Są teorie mówiące, że nasze organizmy są w stanie same zwalczyć boreliozę. Na pewno są w stanie trzymać krętki borelii „w ryzach”, jednak może się zdarzyć (i tak właśnie często bywa), że przy jakimś nadwyrężeniu układu odpornościowego pilnowane dotychczas krętki rozłażą się i wchodzą w różne nieciekawe miejsca siejąc naprawdę niefajne spustoszenie.
    Gdy okazało się, że mamy do czynienia z boreliozą u Wilczka, i gdy jakiś rok po antybiotykoterapii bardzo wzrosły mu przeciwciała postanowiliśmy włączyć dodatkowe sposoby. Przede wszystkim, do znudzenia wzmacnialiśmy odporność. (tutaj teksty o tym, jak wzmocnić odporność u dzieci latem, i wzmacnianie odporności dzieci zimą). Sok z kiszonych buraków, balsam jerozolimski, ciepłe zupy, soki imbirowe, miód, kurkuma, czarnuszka. Hartowanie. Do tego postawiliśmy na ziołolecznictwo – w Lublinie działają Bonifratrzy, którzy przyrządzają indywidualnie dobrane mieszanki ziół. Wiem np, że szczeć jest ziołem sprawdzonym w walce z boreliozą. Wilczek ponad pół roku codziennie, trzy razy dziennie pił ziółka.
    Ostatnie badanie pokazało znaaacznie zmniejszony poziom przeciwciał. Nie wiemy oczywiście, co konkretnie miało taki wpływ, czy organizm sobie po prostu poradził, czy pomogły te zioła, najważniejsze, że sytuacja się polepszyła.

    I to by było na tyle. Myślę, że temat kleszczy wyczerpałam:) Jeśli macie jakieś pytania, to śmiało.

    Jeśli przydał Wam się ten tekst, będę wdzięczna za udostępnienie, chciałabym tylko jeszcze raz zaznaczyć, że ten artykuł został napisany z perspektywy i w oparciu o doświadczenia rodziców dziecka zarażonego przez kleszcza boreliozą, a nie naukowca badającego temat.

    19 czerwca, 2018 0 comments
    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmilatoPodlasiepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiemslow lifestyle

    weekend nad Bugiem

    by Paulina 14 czerwca, 2018
    14 czerwca, 2018

    Trochę mi się chciało nad morze tak naprawdę. Ale czas mieliśmy ograniczony, a z naszego Lublina nad morze jest naprawdę daleko, więc postawiliśmy na bliższy wypad, nad Bug z rowerami …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • latolubelszczyznamój stylslow lifestyleupałwiosnazmysły

    opisy przyrody

    by Paulina 4 czerwca, 2018
    4 czerwca, 2018

    No nie da się inaczej. Co roku o tej porze, pijana tym pięknem bombardującym wszystkie zmysły, siedzę i wzdycham. Mrużę oczy w słońcu. Powietrze drga od upału, pachnie rzeką, porusza …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmidzieckointegracja sensorycznarozmyślaniawychowanie

    Must-have dla dzieci!

    by Paulina 1 czerwca, 2018
    1 czerwca, 2018

    Dziś (jeszcze) Dzień Dziecka! Moje drogie, pamięć, kalendarz, reklamy, radio, telewizja, instagram i blogi bywają zawodne. Być może umknęło Wam, że dziś święto naszych pociech! Rety! Szybko szybko! Co tu …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • dzieckona macierzyńskimrozmyślania

    Dzień Matki Wielodzietnej.

    by Paulina 26 maja, 2018
    26 maja, 2018

    Miałam iść do fryzjera. Nic spektakularnego, żadnych metamorfoz, podcięcie po prostu. A potem kawka, może jakieś sklepy, tak mało fantazyjnie może, ale przede wszystkim Bez Dzieci. Wiem doskonale jak odświeżająco …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywna mamaaktywnie z dziećmicodziennośćdzieciństwo unpluggedmoda rowerowamój stylpodróże i wycieczkirowerrower z dzieckiemwiosna

    maj

    by Paulina 16 maja, 2018
    16 maja, 2018

    Zielono. Pachnąco do obłędu. Kwieciście. Słonecznie. Ale też intensywnie. Jakaś taka zachłanność. Zachłannie rozbuchała się ta roślinność, ta wiosna, cudowna przecież i wyczekana. Przyszła, ostentacyjna i pewna siebie, rozrzutna. Nie …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywna mamaaktywnie z dziećmichustagórygóry z dzieckiemKarkonoszepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemSudetywiosna

    Karkonosze z dziećmi, czyli nasza kwietniówka

    by Paulina 30 kwietnia, 2018
    30 kwietnia, 2018

    To była dość spontaniczna decyzja. Wyjazd z dzieciakami w Karkonosze był kuszący (nigdy nie byliśmy w Sudetach!), no i jak wiecie jeździć w góry z dziećmi lubimy, ale trochę obawialiśmy …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • codziennośćjak odpoczywaćmindfulnessrozmyślaniaslow lifestylewdzięczność

    kto ma czas slow life?

    by Paulina 16 kwietnia, 2018
    16 kwietnia, 2018

    Hasztag #slowlife jest wszędzie i każdy ma jakąś jego sielską wizję, wzmacnianą przez instagram przeważnie. Slowlife jest trochę kreowane na takie miłe życie bez rachunków do zapłacenia, gaci do uprania, …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • dzieckomindfulnessmój stylrozmyślaniaslow lifestylewdzięczność

    bitter sweet symphony

    by Paulina 10 kwietnia, 2018
    10 kwietnia, 2018

    Kwiecień to taki słodko gorzki miesiąc. Świat pięknieje. Rosną listki i uśmiechy, pojawiają się kwiatki i radość. Słońce całuje po nosie, nos wącha łapczywie świeżą roślinność, świeża roślinność wybujuje na …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • dzieckointegracja sensorycznarozmyślaniawychowaniezmysły

    zabawy wspomagające integrację sensoryczną

    by Paulina 27 marca, 2018
    27 marca, 2018

    Tytuł brzmi okropnie przemądrzale, wiem. Ale zapewniam, że moje propozycje takie nie będą:) Problemy z integracją sensoryczną to dzisiaj spory problem. Objawia się w zachowaniu (i tzw grzeczności dziecka), trudności …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
Load More Posts

Ostatnie wpisy

  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • Bieszczady z dziećmi

    19 lipca, 2016
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry