Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
    aktywna mamadzieckomój stylna macierzyńskimrozmyślania

    głowa na macierzyńskim

    by Paulina 24 czerwca, 2018

    Dzisiaj zapraszam na kolejną część cyklu o dbaniu o nierodzicielską część siebie na macierzyńskim. Pisałam już o tych bardziej zewnętrznych aspektach. Świadomie w takiej kolejności, bo często efekty dbania o to, w co się ubieramy czy dbania o formę fizyczną widać dość szybko. A poza tym zewnętrze wpływa na wnętrze. Bo dzisiaj będę mówić o wnętrzu. O tym, o czym myśli mama niemowlęcia.

    Opieka nad niemowlęciem jest niewątpliwie angażująca, także głowę. Ale nie czarujmy się, prawda jest taka, że jeśli zafiksujemy wszystkie nasze
    myśli i uczucia na dziecku, nie wyjdzie nam to na dobre. Dlatego warto
    ubrać się inaczej niż w dresy, dlatego warto dbać o ciało, kochane
    ciało, które wykonało niezwykły wysiłek.
    Dobrze jest też pomyśleć o głowie. Naprawdę, bycie mamą nie oznacza, że musimy już teraz myśleć tylko i wyłącznie o dziecku.
    Myślenie
    o dziecku jest dobre i potrzebne, dla dziecka oczywiście, dla więzi i 
    dla samej mamy też zresztą może być rozwojowe (patrz tekst o tym co wpisać do cv po macierzyńskim). Chodzi mi o unikanie takiego 100% skupienia na dziecku.
    Ten
    rok, rok macierzyńskiego wbrew pozorom może być dla kobiety bardzo
    rozwijający, nie tylko pod względem kompetencji z rozszerzania diety,
    wiedzy o szczepieniach i sprawnego zmieniania pieluchy. Po pierwszych
    tygodniach otrzaskiwania się z nową rzeczywistością, robi się naprawdę
    fajnie, i całkiem sporo jest przestrzeni na kwestie nie związane z
    dzieckiem. To dobrze, wykorzystajmy te przestrzenie, wyjdzie to na dobre
    całej rodzinie.

    Zdjęcia zrobiliśmy podczas ostatniego Warszawskiego Weekendu Bez Dzieci

     
    Najważniejsze to trochę zmienić perspektywę. Mama na macierzyńskim nie jest tylko mamą.
    Rodzicielstwo bliskości oznacza bliskość, a nie totalny fokus na dziecku. Tak jak pisałam już kiedyś, nie raz zresztą, dziecko
    wkracza do rodziny nie jako jądro, ale jako pełnoprawny jej członek –
    pełnoprawny członek jak mama i tata. Co oznacza, że uwaga-uwaga, mama i
    tata są równoprawnymi członkami tej komórki społecznej a nie
    obsługiwaczami potrzeb małego człowieka.

    Co to dla mnie oznacza w praktyce?

    No, prawie bez dzieci;)

    Mamo, wyjdź z domu

    Przede wszystkim, mama z dzieckiem może wyjść –
    i to niekoniecznie na standardowy spacerek okołodomowy. Niemowlak, taki
    jeszcze niechodzący, w chuście, nosidle lub wózku, to idealny kompan na
    różne wyjścia. Nie nudzi się, nie ucieka i nie grymasi, mama jest obok,
    to dla niego priorytet.
    Ja z moimi kolejnymi dziećmi w chuście bywałam w muzeach, galeriach, na mniejszych i większych wycieczkach, na rowerze (z przyczepką rowerową) , na imprezach i w kinie.
    Takie
    wyjścia w zupełnie cudowny sposób odświeżają, pomagają złapać dystans,
    dają bodźce inne niż dziecięce, budzą uśpione szare
    komórki-nie-odpowiedzialne-za-dziecko.
    Teraz, gdy jest ciepło,
    wychodzę więcej niż w poprzednich miesiącach, zima nas jednak trochę
    powstrzymała, bo przewijanie i karmienie w plenerze zimą to nie jest
    oczywista sprawa. Wiosną i latem nie ma problemu, można karmić na
    dowolnej ławce, przewijać się na kawałku trawki i w sumie niewiele
    więcej dzieciakowi potrzeba.

    Bez dziecka

    Można! Naprawdę!
    Na długo i krótko, do sklepu,
    do kina, na spotkanie, na koncert. A mama bez dziecka regeneruje się
    bardzo szybko. Te wizyty w Lidlu, wyczekane, jak jakieś wakacje pod
    palmami, te dwie godzinki w kinie, inspirujące jak cała fura festiwali
    kulturalnych, załatwianie spraw w urzędzie stymulujące jak milionowe
    kontrakty. Chwilowy brak dziecka otwiera nowe drzwi w naszych głowach,
    bardzo polecam, w miarę potrzeb i możliwości.

    No cześć.

    Intelekt

    Jest taki stereotyp o odpieluszkowym zapaleniu mózgu,
    ale wbrew temu, macierzyński to ten czas, kiedy można zrobić dla głowy
    naprawdę sporo.
    Np. czytanie.
    Uwielbiam karmić piersią, także między innymi dlatego, że tylko przystawiam dziecko, a głowę mogę zająć czymś zupełnie innym.
    Można smyrać w smartfonie (i frustrować się idealnym internetowym
    światem) ale można tez poczytać na czytniku. Książki najróżniejsze,
    smakowite powieści, nie Tracy Hogg ani Searsowie. Wspominam tu o
    czytniku, bo przy karmieniu jest on dużo wygodniejszy niż klasyczna
    książka, zwłaszcza jeśli mówimy o grubszych pozycjach. Dobrze sprawdzi
    się też na spacerkach;)
    Z innych dobrodziejstw technologii, są
    audiobooki, podcasty i samouki językowe do słuchania przy sprzątaniu,
    wieszaniu prania, prasowaniu (jeśli ktoś prasuje;) ), gotowaniu i całej
    masie innych czynności.
    Nie dość, że jakoś lżej się te gacie składa,
    to jeszcze jakoś się mózg odświeża i jest zwyczajnie przyjemniej. I
    naprawdę, to, że ich słuchamy nie oznacza, że w jakiś sposób
    zaniedbujemy dziecko, nie musimy wiecznie do niego gugać, może sobie
    maluch posłuchać jakiejś dobrej literatury. Ja polecam Audiotekę i
    darmowy Librivox, i Podcast Addict. Jeśli chodzi o szlifowanie języków
    nie mam teraz żadnej fajnej dedykowanej aplikacji, słucham książek,
    radia i podcastów w obcych językach po prostu.
    Są też wszelkiego rodzaju łamigłówki, w wersji analogowej i mobilnej.

    Ludzie

    Mama zamknięta w domu to mama zdziczała niestety. Prawda jest taka, że jeśli nie spotykamy się z ludźmi, to tracimy pewne społeczne umiejętności, znam to niestety z własnego doświadczenia, i wtedy człowiek czuje się ta zakompleksioną kurą domową, co to zna się tylko na kupkach i zupkach, więc coraz mniejsza jest motywacja do spotykania się…i koło się zamyka. Powstaje oczywiście pytanie, z kim się spotykać, bo przecież większość znajomych pracuje w ciągu dnia wieczór przy małym dziecku bywa nieoczywisty. Najprostsza odpowiedzią jest szukanie innych w podobnej sytuacji. Warto też rozejrzeć się za spotkaniami / warsztatami / zajęciami dla mam z dziećmi, to – poza fajnie spędzonym czasem okazja do poznania nowych ludzi. Zresztą, niech to będzie odwiedzenie koleżanki też na macierzyńskim i wspólne narzekanie na zmęczenie, czy rozmowa o rozwoju pociech, ale wychodźmy z domu i odzywajmy się do innych dorosłych ludzi.

    Pustka

    Polecam też wyciszenie, przerwy i drzemki. Nie bombardujmy się ciągle sieczką niusów i obrazków z internetu. Wyciszmy. Będąc z dzieckiem czasem można sobie po prostu potrwać w ciszy. Tu i teraz. Nicnierobienie też jest odświeżające.

    Pasja

    Ta pustka, to zwrócenie się do środka, no i nowa rola, i odejście od dotychczasowego schematu życia, wyzwalają pewien rodzaj pytań i poszukiwań. O sens, o sposób przeżywania życia, jakie znaczenie ma to, co robimy. I co tak naprawdę lubimy. Fajnie jeśli te poszukiwania nie polegają na szukaniu co lubi instagram, tylko co lubię ja – a to jest różnica, choć w dzisiejszych czasach coraz częściej to się zaciera.
    W każdym razie, macierzyński to dobry moment na odkrycie pasji. Bo może, karmiąc piersią przypomnimy sobie o dawnym zainteresowaniu Indianami z Ameryki Północnej, bezsenne noce zainspirują nas do poszukiwania wiedzy o kosmosie, przemierzając kilometry po mieszkaniu zaczniemy szukać estetykę i odkrywać design. Być może taniec z dzieckiem w chuście nakieruje nas na taniec, jogging z wózkiem popchnie do maratonów, śpiewanie kołysanek obudzi muzykalność. Bądźmy otwarte, miejmy dobrą wolę. Tylko proszę pamiętajcie, że pasja naprawdę nie musi przekształcić się w dochodową firmę, ma nam przede wszystkim dawać radochę.

    Praca

    Jest jak najbardziej możliwa i realna. Z kilkumiesięcznym dzieckiem może być wbrew pozorom łatwiej niż z półtoraroczniakiem czy dwulatkiem, serio 🙂

    Ja pracuję (w domu) od jakiegoś czasu, napiszę Wam o tym więcej za jakiś czas.

    I jeszcze. Ja wiem oczywiście, że dzieci są różne, są high need babies, bywa ciężko. Czasem jedyne, czego potrzebuje nasz mózg, to sen.  Ale, tak, jak pisałam wcześniej – z nikim się nie ścigajmy, to nie zawody. Absolutnie nie chodzi mi o kolejne poprzeczki dla mam. 
    Dbajmy o siebie dla siebie – tak jak pisałam kiedyś, „nie używane cechy osobowości i intelektu kurczą się i usychają”, nie zatracajmy się w tym macierzyństwie do imentu.

    24 czerwca, 2018 0 comments
    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • kleszczelaslatoodporność u dzieci

    Kleszcze!!!

    by Paulina 19 czerwca, 2018
    19 czerwca, 2018

    Mój osobisty przysysacz Temat jest niestety gorący. I bliski nam niestety. W ciągu ostatnich dwóch lat całkiem sporo dowiedzieliśmy się o kleszczach, unikaniu kleszczy, sposobach wyciągania kleszczy, badaniach kleszczy i …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmilatoPodlasiepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiemslow lifestyle

    weekend nad Bugiem

    by Paulina 14 czerwca, 2018
    14 czerwca, 2018

    Trochę mi się chciało nad morze tak naprawdę. Ale czas mieliśmy ograniczony, a z naszego Lublina nad morze jest naprawdę daleko, więc postawiliśmy na bliższy wypad, nad Bug z rowerami …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • latolubelszczyznamój stylslow lifestyleupałwiosnazmysły

    opisy przyrody

    by Paulina 4 czerwca, 2018
    4 czerwca, 2018

    No nie da się inaczej. Co roku o tej porze, pijana tym pięknem bombardującym wszystkie zmysły, siedzę i wzdycham. Mrużę oczy w słońcu. Powietrze drga od upału, pachnie rzeką, porusza …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmidzieckointegracja sensorycznarozmyślaniawychowanie

    Must-have dla dzieci!

    by Paulina 1 czerwca, 2018
    1 czerwca, 2018

    Dziś (jeszcze) Dzień Dziecka! Moje drogie, pamięć, kalendarz, reklamy, radio, telewizja, instagram i blogi bywają zawodne. Być może umknęło Wam, że dziś święto naszych pociech! Rety! Szybko szybko! Co tu …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • dzieckona macierzyńskimrozmyślania

    Dzień Matki Wielodzietnej.

    by Paulina 26 maja, 2018
    26 maja, 2018

    Miałam iść do fryzjera. Nic spektakularnego, żadnych metamorfoz, podcięcie po prostu. A potem kawka, może jakieś sklepy, tak mało fantazyjnie może, ale przede wszystkim Bez Dzieci. Wiem doskonale jak odświeżająco …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywna mamaaktywnie z dziećmicodziennośćdzieciństwo unpluggedmoda rowerowamój stylpodróże i wycieczkirowerrower z dzieckiemwiosna

    maj

    by Paulina 16 maja, 2018
    16 maja, 2018

    Zielono. Pachnąco do obłędu. Kwieciście. Słonecznie. Ale też intensywnie. Jakaś taka zachłanność. Zachłannie rozbuchała się ta roślinność, ta wiosna, cudowna przecież i wyczekana. Przyszła, ostentacyjna i pewna siebie, rozrzutna. Nie …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywna mamaaktywnie z dziećmichustagórygóry z dzieckiemKarkonoszepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemSudetywiosna

    Karkonosze z dziećmi, czyli nasza kwietniówka

    by Paulina 30 kwietnia, 2018
    30 kwietnia, 2018

    To była dość spontaniczna decyzja. Wyjazd z dzieciakami w Karkonosze był kuszący (nigdy nie byliśmy w Sudetach!), no i jak wiecie jeździć w góry z dziećmi lubimy, ale trochę obawialiśmy …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • codziennośćjak odpoczywaćmindfulnessrozmyślaniaslow lifestylewdzięczność

    kto ma czas slow life?

    by Paulina 16 kwietnia, 2018
    16 kwietnia, 2018

    Hasztag #slowlife jest wszędzie i każdy ma jakąś jego sielską wizję, wzmacnianą przez instagram przeważnie. Slowlife jest trochę kreowane na takie miłe życie bez rachunków do zapłacenia, gaci do uprania, …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • dzieckomindfulnessmój stylrozmyślaniaslow lifestylewdzięczność

    bitter sweet symphony

    by Paulina 10 kwietnia, 2018
    10 kwietnia, 2018

    Kwiecień to taki słodko gorzki miesiąc. Świat pięknieje. Rosną listki i uśmiechy, pojawiają się kwiatki i radość. Słońce całuje po nosie, nos wącha łapczywie świeżą roślinność, świeża roślinność wybujuje na …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
Load More Posts

Ostatnie wpisy

  • Rzym z dziećmi, czy warto?
  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Rzym z dziećmi, czy warto?

    2 lipca, 2026
  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • wakacje z dziećmi w górach – część praktyczna

    20 sierpnia, 2018
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry