Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
    dzieckominimalizmrozmyślania

    minimalizm i dzieci

    by Paulina 4 listopada, 2017

    Minimalizm i dzieci, brzmi trochę jak dwa przeciwieństwa, odległe bieguny, prawda?

    A jednak czepię się dzisiaj tego tematu, opowiem Wam jak sytuacja wygląda z naszej perspektywy, czyli rodziny z trójką dzieci, w dość dużym mieście na wschodzie Polski.

    O moim ogólnym podejściu do minimalizmu już pisałam (tu i tu). Pogląd mam wciąż ten sam, jeśli bym koniecznie miała się etykietować, nazwałabym się raczej esencjalistką niż minimalistką. Nie lubię gromadzić, wszelki nadmiar mnie przytłacza, robię przemyślane i nienadmierne zakupy. A jednocześnie nie liczę posiadanych przedmiotów, nie lubię stawiać sobie limitów, zdarza mi się ulec impulsowi i wolę zamiast na pozbywaniu się rzeczy skupić na tym, co mam.

    Jak to się ma do dzieci? Stali czytelnicy myślę znają moje podejście do wychowania, choć nie siedzę w parentingu. Generalnie staramy się otaczać nasze dzieci światem, a nie przedmiotami, staramy się dać im wartości, a nie rzeczy. Takie jest założenie, pisałam o nim tutaj, natomiast z praktyką bywa różnie.
    W naszym przypadku muszę powiedzieć, że z filozofią wygrało prawdziwe
    życie. Filozofia połknęła porażkę z godnością i nawet z prawdziwym
    życiem się zbratała, koegzystują sobie razem całkiem zgodnie, zobaczcie jak.

    Jeszcze przed urodzeniem się Wilczka wychodziłam z założenia, że nie potrzebujemy masy gadżetów z licznych list dziecięcych masthewów dostępnych w internecie. Nasza pierwsza wyprawka była dość skromna, i, jak się okazało, zupełnie wystarczająca. Nie będę Wam tu przedstawiać naszych list, bo każdy ma swoje priorytety, ale przede wszystkim mieliśmy świadomość, że nie trzeba kupować wszystkiego zanim urodzi się dziecko. Bo oczywiście małe dziecko angażuje i później jest mniej czasu i możliwości na snucie się po sklepach, ale za to gdy już dziecko jest na świecie, wiemy najlepiej, czego w danym momencie faktycznie potrzebujemy.

    Gdy młody miał 9 miesięcy, wyjechaliśmy do Francji, a przeprowadzka wiązała się z wieloma decyzjami o stanie posiadania i intensywnym jego ograniczaniem. We Francji pojawiło się jeszcze jedno dziecko, jeszcze jedna przeprowadzka, a potem wizja powrotu do Polski i kolejnych przenosin dobytku. Ta tymczasowość i przeprowadzki pomogły w ustatkowaniu naszego „esencjalistycznego” podejścia.

    Gdy wróciliśmy do Polski, byłam bardzo zadowolona, że mogę maluchom zorganizować fajną, przyjazną przestrzeń o charakterze „miejsce na wszystko i wszystko na miejscu”. Ale wtedy też pojawiły się różne trudności… 
    Np. dary losu. Prezenty są fajne oczywiście i darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale… przedmioty mnie przerosły i przytłoczyły. Zabawek było zatrzęsienie. Codziennie potykałam się o masy pierdółek z jajek niespodzianek, i błyszczących koszmarków, które dzieci dostawały zewsząd pod byle pretekstem. Było też sporo naprawdę fajnych zabawek, ale było ich zwyczajnie za dużo. A jak zabawek jest za dużo, dzieciaki szybko się rozpraszają i nudzą i niczym nie bawią tak naprawdę.
    Do tego dochodzi kwestia ubranek. Używane ciuszki są super i zawsze bardzo się cieszę, gdy dostajemy coś po innych dzieciach, ale potwornie irytuje mnie segregowanie na milion stert: za małe na jedno, ale jeszcze za duże na drugie, na lato, na zimę, do oddania, do sprzedania, do odziedziczenia… I zawsze mi jest głupio, gdy dostajemy coś, co teoretycznie jest dobre, ale zwyczajnie mi się nie podoba, albo nie jest nam potrzebne.
    Są jeszcze same dzieci – i ich gust, pasje i wola, objawiające się np maniakalnym zbieraniem kasztanów, płomienną miłością do tandetnego świecącego motylka, fantastyczną zabawą w gotowanie z papierowych wycinanek (i masą ścinków makaronu na podłodze)
    Jest to wszystko upierdliwe i serio wystarczy chwila nieuwagi, a dziecięce gadżety namnażają się i opanowują całą przestrzeń w mieszkaniu. A walka z nimi jest zdecydowanie nierówna. Ale walczę!

    Przede wszystkim kupujemy bardzo rzadko, są to zakupy przemyślane i z konkretnej
    okazji
    lub potrzeby. Wyjątek stanowią książki, dziecięca biblioteczka jest raczej
    bogata.

    Regularnie przeglądam te ich nieszczęsne ciuchy i pozbywam się tych nienoszonych i nie do noszenia w przyszłości przez któreś. Dzieciaki nie mają wiele miejsca na ubrania i ta ograniczona przestrzeń trochę reguluje ilość ich ciuchów (ta sama zasada panuje przy naszych ubraniach) – starszaki mają klasyczną szafę z Ikei (Stuva), a Małe komodę.

    Przeglądam też ich pokój pod katem zabawek i niektóre rzeczy (zepsute, zniszczone, paskudne, do niczego nie przydatne) po prostu dyskretnie wyrzucam. Początkowo je chowam – na wypadek, gdyby okazało się, że chcę się pozbyć jakiegoś Ogromnie Ważnego Skarbu, i po jakimś czasie wyrzucam (lub oddaję, w zależności od stanu).

    Staram się też wymieniać zabawki na widoku, bo z zabawkami i zabawą działa zasada pareto – przez 80% czasu bawią się 20% zabawek.

    I przestrzeń mają zorganizowaną dość logicznie i przyjaźnie dla nich. Nie ma żadnych przepastnych „koszy zabawkowych” i stert pudełek jedno na drugim, które wymagają wywalenia wszystkiego, żeby dostać się do poszukiwanej rzeczy. Są szuflady i półki (i pudełka na klocki), pudełka z puzzlami i grami są ustawione pionowo, nie jedno na drugim, żeby do każdego był dostęp. Nie mogę powiedzieć, że moje dzieci są demonami porządku, ale łatwiej (i efektywniej) jest mi zarządzić: klocki do pudełka, książki na półkę, kredki do puszki, niż rzucić enigmatyczne proszę tu posprzątać.

    I tak to wygląda u nas z tym minimalizmem przy nieminimalistycznej rodzinie;)
    Leo Babauta i inni ultrasi mogliby w naszym mieszkaniu dostać zawału z tego nadmiaru przedmiotów. Nie uprawiamy też minimalizmu instagramowego, który polega głównie na pokazywaniu pewnej biało – szarej estetyki. Po prostu panujemy nad naszym stanem posiadania.

    Jak jest u Was? Próbujecie łączyć minimalizm z dziećmi, uważacie że to walka z wiatrakami i odpuszczacie, a może w ogóle odrzucacie koncepcję minimalizmu?

    4 listopada, 2017 23 komentarze
    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggeddzieckojesieńlasmindfulnessmój stylprzyjemnościrozmyślaniaslow lifestyle

    let’s play birds

    by Paulina 28 października, 2017
    28 października, 2017

    Wiecie, z czego jestem chyba najbardziej dumna jako rodzic? Że moje dzieci są zachwycone światem Że w kolorowych, migających i grających czasach wymyślnych atrakcji i jeszcze wymyślniejszych zabawek, centrów handlowych …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • codziennośćdzieckorozmyślania

    … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    by Paulina 25 października, 2017
    25 października, 2017

    Urlop macierzyński to taki specyficzny czas, pozwalający poznać się od zupełnie nowej strony. Rodzimy się jako mamy, to oczywiste, zajmujemy maleństwem i odkrywamy nowe, niesamowite cechy naszej osobowości, trochę pewnie …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • codziennośćjesieńlasmindfulnessmój stylprzyjemnościspacer

    Perfect weather to fly

    by Paulina 20 października, 2017
    20 października, 2017

    Październik jest dobroduszny i hojny. Rozrzutnie szasta kolorami, każe pławić się w blasku babiego lata, pomarańczu i czerwieni. A słońce podbija wrażenia i człowiek szurający w tych barwnych dywanach ma …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • chustacodziennośćdzieckojesieńmój styl

    spacerologia z chustą

    by Paulina 17 października, 2017
    17 października, 2017

    Za krótkie są dni ostatnio. I nie chodzi nawet o to, że ciemno robi się już dramatycznie wcześnie. To raczej to, jak szybko mi one mijają. Wstaję codziennie z piaskiem …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • codziennośćdzieckomindfulnessslow lifestyle

    Połóg, czyli prażone jabłka z cynamonem

    by Paulina 6 października, 2017
    6 października, 2017

    Minęły dwa tygodnie. Dwa tygodnie nowej, dość oszałamiającej rzeczywistości. Dwa tygodnie pachnące noworodkiem i prażonymi jabłkami z cynamonem. Siedzę sobie teraz i zerkam na tego Małego Człowieka patrzącego w światła …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • dziecko

    Hello, world #3

    by Paulina 25 września, 2017
    25 września, 2017

    Ciągle jeszcze nie do końca mogę w to uwierzyć, ale Jest! Witaj, Synku, witaj na świecie. Świecie, bądź dobry dla niego.

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmiKazimierz Dolnylatolubelszczyznamoda ciążowapodróże i wycieczkislow lifestyle

    wycieczka do Janowca

    by Paulina 11 września, 2017
    11 września, 2017

    To prawdopodobnie nasza ostatnia wycieczka we czworo. Sama jestem ciekawa, kiedy ruszymy w drogę w nowym składzie…   Kierunek: Janowiec. Janowiec, czyli mniej popularny brat Kazimierza, po drugiej stronie rzeki. …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • aktywnie z dziećmiBieszczady z dziećmidzieciństwo unpluggedlaslatolubelszczyznaLublinpodróże i wycieczkipodsumowaniaprzyjemnościRoztoczew ciąży

    przyjemności letnie

    by Paulina 4 września, 2017
    4 września, 2017

    To lato jest dla mnie dość wyjątkowe. Nie zawsze jest tak, że lato, początkowo wyjątkowo zimne, potem wyjątkowo gorące spędza się w końcówce ciąży, w towarzystwie dwóch intensywnych przedszkolaków. To …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • latolubelszczyznamoda ciążowamój stylprzyjemnościslow lifestylew ciąży

    gdy słońce blednie a ogród lśni

    by Paulina 29 sierpnia, 2017
    29 sierpnia, 2017

    Ostatnie dni sierpnia pachną jabłkami, spłowiałym słońcem i skoszonym zbożem. A my odbywamy miłe, nieduże wycieczki, ostatnie w te wakacje i w tym składzie. Niemłode już lato, koniec wakacji i …

    0 FacebookTwitterPinterestEmail
Load More Posts

Ostatnie wpisy

  • gdy zwykły weekend
  • Rzym z dziećmi, czy warto?
  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Rzym z dziećmi, czy warto?

    2 lipca, 2026
  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • wakacje z dziećmi w górach – część praktyczna

    20 sierpnia, 2018
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry