gotowe do podboju świata, dobierania się do routera, zjadania
książeczek, pierwszych prób podbierania kosmetyków mamy (to młodsza) oraz
układania puzzli o porach roku, jeżdżenia na czołgu (paczka pampersów),
twórczości artystycznej (to starszak). Za nic miały walentynki w dniu
poprzednim, oraz urodziny rodzicielki.
minutki półsnu… Cóż z tego, kiedy trzeba było przynosić daktylki (na poranny
Wielki Głód) oraz picie, odsikiwać, przytulać, pilnować, żeby kokosząca się
młodzież nie spadła z łóżka, wyjmować z buzi nielegalne przedmioty w funkcji
gryzaka, robić zjeżdżalnie z nóg… Itd.
croissantami, jajkami na miękko…
dywanie zgodnie układają/burzą wieżę z klocków. Sielanka. Trwa ona parę drogocennych
chwil, zanim wybuchnie konflikt, młodszy fan elektroniki, znudziwszy się
klockami, podejdzie do wzmacniacza i raczy maksymalnie zwiększyć głośność.
Starszak w tym czasie poczuje przypływ miłości do siostry i będzie ją przytulać
z tą swoją subtelnością ciężarówki. Po chwili pozazdroszczą nam relaksu na
kanapie i dołączą, nie przestając wydawać bardziej lub mniej sensowne dźwięki, wbijając łokcie i kolana we wszystkie nasze miękkie części
ciała, sięgając do filiżanek, ściągając narzutę, wycierając czekoladowa buzię w
moją nową bluzkę. Itd.

























































































