Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

wiosna

codziennośćmój stylrozmyślaniawiosna

w wiośnie nadzieja!

by Paulina 7 marca, 2020

Pod koniec lutego, gdy przez brudne okna wpadły energiczne,
przedwiosenne promienie słońca rozejrzałam się wokół siebie. Nie było
pięknie.
Na łóżku w sypialni piętrzą się tradycyjnie stosy prania do poskładania. 
Ciuchy dzieciaków czekają na posegregowanie, bo nie wiadomo kiedy wszystkie spodnie zrobiły się za krótkie.
Szuflady
w przedpokoju, które miały być gwarantem porządku (wiecie, „jak tylko
będą te szuflady, to już będzie miejsce na wszystko”) pełne są
dziecięcych rysunków, opakowań chusteczek, ozdób świątecznych (do
wyniesienia do piwnicy), pojedynczych rękawiczek („gdzieś widziałem tą
drugą”), buteleczek na bańki mydlane („bo nie będę tak wyrzucać ciągle,
zrobię im płyn i będę wlewać do tych”), kabli i wielu innych.
Ja z oskubanymi z nerwów paznokciami, brzydką ze stresu cerą i flakowatym brzuchem z zimowego pojadania.
Zmęczona. Zajęta. Zestresowana.
Pokrzykująca na dzieci, dzieci dotknięte słuchem wybiórczym.
Wszędzie panoszą się klocki lego i zasmarkane chusteczki (bo choróbska w tym roku wybitnie obecne).

Gdy
mam już bardzo dość takiego stanu rzeczy, wychodzę, choć na chwilę.
Oczywiście w głowie kotłują mi się dalekie rejsy, wyprawy na biegun,
pustynię… byle dalej. Ale idę nad rzekę.
Wiecie, ta perspektywa energicznego spacerku nad rzeką działa jak meliska dożylnie. Wychodzę, idę i oddycham, krok za krokiem, idę i oddycham. I dzieją się cuda.
Ta
dobrze oświetlona przez przedwiosenne promienie szpetota przestaje
drażnić, a zaczyna motywować. Zmęczenie magicznie ustępuje. Stres
zmienia się w spokój. Wkurzenie zmienia się w energię.

Najgorsze za nami, będzie tylko lepiej.

7 marca, 2020 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedmój stylpodróże i wycieczkiprzyjemnościrozmyślaniaslow lifestylewiosna

Majówka

by Paulina 13 maja, 2019

Takich zwykłych dni mi brakowało przez ostatnie miesiące. Zwykłych, bez fajerwerków zupełnie, czasem słońce, czasem deszcz. Dni, w których przeplatały się ze sobą fochy i śmiech do utraty tchu, szorty i szaliki, wspólne ćwiczenia z Chodą i wieczorne nie-fit kolacyjki z mężem, serce ściśnięte ze wzruszenia i gardło zaciskające się ze smutku, baśniowo kwitnące jabłonie i upierdliwie gołębie z uporem maniaka próbujące założyć sobie rodzinę na naszym balkonie.

Tak bardzo się cieszę, że nie wyruszyliśmy jak wszyscy w długą drogę na długi weekend.
Że głównie lokalnie (poza jednym, na wpół służbowym wyjazdem do Warszawy). Że bez napiętych planów, wreszcie na luzie i powoli.

Byliśmy na Polesiu, w Parku Narodowym, przedweekendowo jeszcze i prawdziwie letnio. Znów trochę próbowaliśmy Tropić, ale jednak wiosna wybuchła nam prosto w twarz więc z lubością i bez analizowania zanurzyliśmy się w ten prawie-majowy świat, na rowerach, hamakach i kocykach.

Odwiedziliśmy warszawskie zoo.
Lubelski ogród botaniczny.

Spacerki, dużo spacerków. Np ten nad zalew. Pirat spał, starszaki zaznajamiały się z łabędziami. Las wokół zazieleniał się coraz mocniej dębowymi listkami i oszałamiał tym charakterystycznym słoneczno – sosnowym nadwodnym zapachem. Wyjątkowo trafiliśmy na niebywałą w tym miejscu pustkę – żadnych grilli, puszek po piwie i pierdzącego bitu z telefonów.

Dużo przez te dni się przyglądaliśmy dzieciakom, chętnie z niewielkiego dystansu, tak, żeby nie zwracali na nas uwagi. Fajnie było utwierdzić się po raz kolejny w przekonaniu, że jedna z ważniejszych powinności rodzica jest odsunąć się czasem, dać wolność (ale nie, że wolność w korzystaniu ze smartfona)- Piratowi, by samodzielnie pokonywał coraz to nowe wyzwania, schody i drabinki, a starszakom, by sami rozwiązali swoje konflikty, sami tworzyli zabawy, sami wymyślali sobie światy i historie. Wszyscy – by sami odczuli głód, chłód i pragnienie.

Pograliśmy trochę razem w planszówki. Wilczek staje się coraz częściej równoprawnym planszówkowym partnerem, Iskra współtworzy drużynę ze mną, Pirat niestety głównie rozwala elementy.

Momentami było wybitnie chaosiaście, głośno i brudno. Było parę awanturek, kłótni i łokci w brzuch. Ale, w tym ogólnym poczuciu idealnej harmonii, ten chaos był jak puchate kociątko z wielkimi oczami, pośród pobojowiska którego właśnie dokonało. Jakoś rozczulający.

Wilczek skończył siedem lat!

cześć maleńka

porozumienie

kawa i dziecko, czyli najważniejsze atrybuty matki

I cholerny gołąb się załapał

13 maja, 2019 13 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
mindfulnessmój stylprzyjemnościrozmyślaniawiosna

Momenty wiosenne.

by Paulina 28 kwietnia, 2019

Czas już nawet nie pędzi, rozkręcił się tak, że nawet nie próbuję go złapać, zatrzymać. Pamiętam, że chwilę temu dzieliłam się wieścią o Nowym z brzuchu – a tymczasem Nowe śmiga po zjeżdżalniach, psuje gramofon i każe sobie czytać jak to Lalo gra na bębnie. Pamiętam, że przedwczoraj wracaliśmy z Francji, a tymczasem dłużej już jesteśmy tu na miejscu niż w sumie byliśmy tam. Zresztą, te cydne studenckie wagary, gdy urywaliśmy się z wykładu z gramatyki opisowej, żeby przysiąść na pierwszej aromatycznej trawce z piwkiem, to przecież też było zupełnie niedawno, prawda? Prawda??

Ostatnio z tym pędem przestałam się ścigać, przestałam walczyć. Czasem po prostu, z tego niewygrywalnego wyścigu dyskretnie się wycofuję na boczek, i zalegam na trawce. Urywam sobie, trochę nielegalnie (bo tyle do zrobienia!) minutki i Gapię Się Bez Celu. Gapię się, i dostrzegam. Momenty, drobiazgi, które zakotwiczają w rzeczywistości, zakochują w życiu.

Pierwsze rzodkiewki, nieduże i szczypiąco ostre, z ogródka mojej mamy. Najpyszniejsze.

Zapach nagrzanych słońcem główek dzieci na pierwszych tegorocznych wycieczkach.

Cisza, która ogarnia, gdy wjedzie się rowerem do lasu.

Dywan z zawilców w lesie.

Odkrywanie świata zwierząt. Oglądamy ślady i kupy, zastygamy nieruchomo nad jaszczurką zmieniającą skórę, liczymy bociany. Najlepsze lekcje przyrody, których nie miałąm w szkole, odbywam z dziećmi.

Gdy moje przytulenie leczy do zera rozpacz totalną. Ma się te supermoce.

Skóra pachnąca słońcem.

Uczucie po posprzątaniu szafy.

Migotliwe zajączki w mieszkaniu i plamy światła wpadające przez umyte (kochany mąż) okna.

Moment, gdy spakowani (po dach, jak zwykle), z kawą w kubkach termicznych, włączamy muzykę uśmiechamy się do siebie i wyruszamy w drogę, na wycieczkę.

Uczucie lekkości po obcięciu włosów.

Gra światła między pierwszymi, jasnozielonymi listkami.

Wszystkie rysunki  podarowane mi przez Iskrę, wszystkie tańce Pirata, wszystkie lego-budowle Wilczka.

Pierwszy piknik wśród tego wiosennego festiwalu życia. I hamak pierwszy.

Zachwycające, obłędnie pachnące, fioletowe plamy fiołków na trawnikach.

Gdy razem z Piratem przychodzimy po starsze rodzeństwo do przedszkola, ich powitanie, jego czucie się jak u siebie i potem wspólny spacer (prowadzą go za rączkę!) na plac zabaw.
I leniwe doglądanie potomstwa, radośnie brudzącego się w piaskownicy.

Zielona sukienka łopocząca na wietrze.

zielona sukienka

28 kwietnia, 2019 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedlubelszczyznamoda rowerowapodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarower z dzieckiemwiosna

Poleski Park Narodowy. Sezon piknikowy czas start!

by Paulina 8 kwietnia, 2019
rowerowa wycieczka z dziećmi, mikrowyprawy, rowery z dzieckiem

Jak cudownie jest wejść w Sezon takim dniem jak ten. Gdy świat, ciągle jeszcze beżowo bury podskórnie aż pulsuje zielonością, przyjemne kilkanaście stopni na plusie muska po policzkach, ziemia pachnie wilgocią i życiem. A wszystko podkręca słońce, słońce które o tej porze roku robi jakieś niesamowite rzeczy z nastrojem, cierpliwością, energią i motywacją.

No więc weszliśmy w Sezon. Rowery, natura i pikniki, czyli najlepszy sposób na reset niedzielny. (A jak inaczej wyglądają poniedziałki po takich niedzielach!) Godzinę od domu, we wczesnowiosenną burość zanurzyliśmy się po uszy.

Jedzie się rowerem, słońce przygrzewa, a wiatr szumi. Pusto. Niebo niebieskie, a trawy płowe. Na drzewach i krzewach listki już-prawie-gotowe tłoczą się w coraz okazalszych pączkach. Gdzieniegdzie pierwsze zawilce. Rower mknie sobie lekko, mogłabym się wcale nie zatrzymywać, ale trzy małe głodne brzuszki wymuszają piknik. Rozkładamy – pierwszy raz w tym roku – koce i piknikowe przekąski. Zasiadamy, mrużymy oczy, nieprzywykłe po zimie do tej cudownej jasności.

Włosy dzieci pachną sianem. Migają żółte motyle. Pojawiają się pierwsze puchate trzmiele. Słychać krzyki dzikich gęsi, sarenka przebiegająca w oddali jest jak medal. Na niebie czaple, żurawie i bociany. Rozglądamy się coraz uważniej, wszyscy nakręceni Księgą Prawdziwych Tropicieli Adama Wajraka. Robimy zdjęcia kupom i ropuchom, badylom i bagnom. Jest pięknie.

8 kwietnia, 2019 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedKazimierz Dolnylubelszczyznamoda rowerowapodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiemwiosna

Wiosna!

by Paulina 22 marca, 2019

Pierwszy dzień wiosny. Dzień poezji. Jak to idealnie pasuje, wiosna jest samą poezją, człowiek niemal z automatu rymuje i szuka metafor, zimowe obfite powieści zastępuje Leśmianem i Gałczyńskim.

Ruszyliśmy ostatnio w podlubelski świat rowerami. Cudownie jest znowu bratać się z tym kiełkującym światem, wystawiać odsłonecznioną skórę na pierwsze słoneczne pocałunki, wdychać to powietrze ożywione. I pierwszy piknik urządzić, na pachnącym drewnianym tarasie z widokiem na Wisłę.

I wiosenna błogość przychodzi, migocząca rzeką, brzmiąca jedyną w swoim rodzaju ptasią rozświergoloną odą do życia, pachnąca zielonością. Przychodzi, cała promienna, i mówi, że planuje zostać dłużej. Cóż, witamy:)

22 marca, 2019 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
latolubelszczyznamój stylslow lifestyleupałwiosnazmysły

opisy przyrody

by Paulina 4 czerwca, 2018

No nie da się inaczej.
Co roku o tej porze, pijana tym pięknem bombardującym wszystkie zmysły, siedzę i wzdycham.

Mrużę oczy w słońcu.
Powietrze drga od upału, pachnie rzeką, porusza się wiatrem.
Dzieciaki pochłonięte po uszy najlepszą zabawą na świecie, wodą i piaskiem. Niemowlę też spełzło z koca czemprędzej, odkrywa plażę całym (zapiaszczonym) sobą, w bezzębnym zachwycie totalnym.
Rozglądam się, przyroda oszalała, kwiaty buchają swoja kwiatowością na wyścigi, każdy najpiękniejszy na świecie. Ptaki chyba mają nieustający ptasi Woodstock, miłość i śpiew.

Płynie Wisła i krew z mojej zranionej w rzece stopy. Trochę wbrew sobie unieruchomiona siedzę i tak siedząc, tym intensywniej chłonę ten czerwiec niesamowity, to wiosenne lato, jeszcze świeże i energetyczne. Jest tak pięknie, że aż boli serce.

 Boli serce i boli palec bez opuszki…;)

4 czerwca, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmicodziennośćdzieciństwo unpluggedmoda rowerowamój stylpodróże i wycieczkirowerrower z dzieckiemwiosna

maj

by Paulina 16 maja, 2018
cycle chic, risk made in warsaw, rowerem w sukience

Zielono.
Pachnąco do obłędu.
Kwieciście.
Słonecznie.
Ale też intensywnie.

Jakaś
taka zachłanność. Zachłannie rozbuchała się ta roślinność, ta wiosna,
cudowna przecież i wyczekana. Przyszła, ostentacyjna i pewna siebie,
rozrzutna. Nie pozwalająca się sobą nie zachwycać.
Pędzimy na
pikniki i rowery, zrzucamy buty na wyścigi, wwąchujemy się w zieloność,
sycimy kwiatami, karmimy słońcem.
Dzieci idealnie wpasowane w naturę.
Rosną szybko jak trawa.

Ten czas ostatni, było tak pięknie, że można by powiedzieć, że szkoda byłoby to przespać. Ale… trochę bym pospała jednak więcej.
Bo
brakuje mi czasu i rąk mi brakuje, głowy jeszcze ze dwie też by się
przydały. Dzieci, praca i dom ściśniete w codziennym grafiku próbuję
pogodzić jakoś z tą wiosną piękną i apodyktyczną. Czasem nie daję rady.

Dlatego ta szara deszczowość mnie nie zmartwiła specjalnie, pomogła to piękne wiosenne szaleństwo trochę wyciszyć, oby tylko nie przeciągnęła się zbytnio.

cycle chic, risk made in warsaw, rowerem w sukience

 

16 maja, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmichustagórygóry z dzieckiemKarkonoszepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemSudetywiosna

Karkonosze z dziećmi, czyli nasza kwietniówka

by Paulina 30 kwietnia, 2018

majówka w górach, sudety z dzieckiem, trekking rodzinny

To była dość spontaniczna decyzja.
Wyjazd z dzieciakami w Karkonosze był kuszący (nigdy nie byliśmy w Sudetach!), no i jak wiecie jeździć w góry z dziećmi lubimy, ale trochę obawialiśmy się odległości do pokonania z maluchami i tego, że dla żadnego z nas nie byłby to wyjazd totalnie wakacyjny, oboje mieliśmy zobowiązania zawodowe.

Ale, jeśli mamy w życiu jakieś zasady, to jedną z nich jest „lepiej jechać niż nie jechać”;)
Pojechaliśmy.

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, sudety z dzieckiem

I, jej, jak się cieszę, ze to zrobiliśmy.
Bo trafiliśmy z czasem tak, że lepiej się nie dało. Ta świeża, soczysta wiosenka, zaliściające się fluorescencyjnie drzewa, krajobrazy jeszcze trochę buro szare, a jednocześnie fantastycznie zielone i białe w kwiatach drzew owocowych. Słońce wiosennie energetyczne. Powietrze rześkie i doskonale przejrzyste. Temperatura idealna na wędrówki. A do tego upajająca, pusta przedsezonowość.

Mieszkaliśmy w Piechowicach, miasteczku pod Szklarską Porębą, w świetnym mieszkaniu wynajętym przez airbnb (tu link jeśli chcecie zniżkę 100zł na pierwszą rezerwację). Mieszkanie na własną rękę jak tu, lub w domku lub w namiocie jest dla nas zdecydowanie wygodniejsze – czujemy się swobodniej, sami robimy jedzenie, co z dzieciakami ma spore znaczenie.
Bardzo też się cieszę, że nie mieszkaliśmy w samej Szklarskiej, która, choć przepięknie położona i ze świetnym potencjałem, zrobiła na mnie niezbyt przyjemne wrażenie. Było jakoś tłoczno, chaotycznie i hałaśliwie – wszędzie remonty i budowy (co jest zrozumiałe, bo przygotowują się do sezonu, ale niekoniecznie przyjemne), stoiska z koszmarnymi pamiąteczkami które ekscytowały moje dzieci i ten estetyczny i architektoniczny bałagan.

Dzień 1 – Wodospad Kamieńczyka

Ponieważ nie było turystycznych tłumów, (które wyjątkowo mi działają na
nerwy), odwiedziliśmy trochę oczywistych atrakcji i szlaków w okolicy.
Pierwszego
dnia udaliśmy się do wodospadu Kamieńczyka, najwyższego w polskich
Sudetach i pierwszego punktu żelaznej listy do zobaczenia w Szklarskiej.
Miła, spacerowa traska, wodospad faktycznie piękny, przy schronisku miły widok. Patrząc na
przestrzeń i ilość ławek i stolików przy schronisku, można sobie tylko wyobrazić, co
się tam dzieje w sezonie…

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie

 Dzień 2 – Dinopark w Szklarskiej Porębie

Wobec niesłabnącej miłości moich dzieci (a zwłaszcza Wilczka) do
dinozaurów, kolejny dzień spędziliśmy w tamtejszym dinoparku. Który nie
zachwycił mnie za bardzo. W tamtym roku byliśmy w Bałtowie i tam te dinozaury zrobiły jakoś większe wrażenie. A może to po prostu taki moment. Część atrakcji po zimie była jeszcze niewyciągnięta, nie odświeżona i całość robiła niezbyt miłe wrażenie.  Na mnie w każdym razie, bo dzieciaki bawiły się świetnie, oglądały
dinozaury z zainteresowaniem i przeszczęśliwe wyskakały się na
dmuchańcach.

Dzień 3 – Zamek Chojnik

Wybraliśmy się też na zamek Chojnik, prowadzą tam dwa szlaki, czerwony i
czarny. My zdecydowaliśmy się na czarny, żeby po drodze zahaczyć o
ciekawe zbójeckie skały, które dały dzieciakom fajną motywację do
marszu. Trasa bardzo ładna, sam zamek też robił wrażenie, dodatkowo
wzmocnione przepięknym widokiem z baszty i opowieściami
przesympatycznego Jędrka – kasztelana zamku.

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie
Zejście czerwonym szlakiem. „Mamo, a po co w górach jest chodnik?”

 Dzień 4 – Pod Łabskim Szczytem

Następnego dnia mieliśmy więcej czasu, dlatego pokusiliśmy się o
większą traskę, czyli wejście do schroniska pod Łabskim Szczytem.
Pierwsza część trasy to zwykła ścieżka w lesie, pełna wielkich kamieni i korzeni.
Ciekawiej zrobiło się koło połowy, po przekroczeniu strumienia. Las osnuł się nagle mchem i magią. Delikatne światło prześwietlało gałęzie z młodziutkimi listkami, miękki mech się zielenił, strumyk szumiał. Zupełnie nie zdziwiłabym się,
gdybym zobaczyła jakiegoś elfa, czy inną driadę.
To cudowny dzień by, bardzo intensywny.

Ile punktów warte jest pokonanie takiego błota, czyli motywujemy.

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie

Bardzo śmieszne żarty i bardzo zmęczone dzieci.

 Dzień 5 – Wodospad Szklarki

Ostatni dzień, to wodospad Szklarki, który, zawalony turystami, pogłębił naszą wdzięczność, że nasza majówka odbyła się w kwietniu. Szczęśliwie, jak to zazwyczaj bywa, wystarczyło oddalić się od popularnego punktu o kilkadziesiąt metrów, by zrobiło się cicho i spokojnie. Szlak, który wiedzie wzdłuż rzeki jest bardzo malowniczy, spokojny, był idealny na odetchnięcie przed podróżą.

Taką to mieliśmy przyspieszoną majówkę.
Nasyceni świetlistą zielonością, wędrówką, widokami. I sobą wzajemnie.
Ogarnięci dobrym, górskim zmęczeniem. Wzruszeni naturą.
Dzieciaki dopytują kiedy znowu jedziemy w góry

30 kwietnia, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmimindfulnesspodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemrowerrower z dzieckiemslow lifestylespacerwiosna

Wiosenne wycieczki – czas start!

by Paulina 13 marca, 2018
przedwiośnie, duża rodzina na wycieczce, przyczepka rowerowa

Tak, to już. W miniony weekend rozpoczął się najlepszy na świecie czas. Czas naszych ulubionych rodzinnych wycieczek, szurgania się po naturze, czas miłosnego uścisku ze światem, kiedy byle spacer wypełnia po uszy musującymi endorfinami.
Uderzyła nas po twarzach ta nagła wiosna obuchem jasności. Choć wypatrywana, i wyczekiwana, to i tak zaskoczyła. Zaskoczyła, jak zima drogowców. Dlatego ruszyliśmy w świat czym prędzej, zanim się rozmyśli.

rowery z dziećmi, pan pantaloni,

Nie byliśmy zresztą jedyni. Ludność, co roku o tej porze, wbrew ponurym przepowiedniom, że niby ludność już tylko w domu przed telewizorami względnie w centrach handlowych, wylega w naturę. Wszyscy, o wspólnym mianowniku sino-bladych obliczy, lekko błędnych uśmiechów i słonecznego mrużenia oczu, wszyscy wyruszają w przyrodę cali w maju i czerwcu.

Ruszyliśmy w świat, szaro – beżowy, błotny i nieatrakcyjny zupełnie. Ale ta marcowa szpetota najpiękniejsza jest tym, co już za chwilę. Gdy jest się choć trochę uważnym, to od razu widać, że ta szarość i burość aż wibruje zielonymi listkami i forsycją. Powietrze pachnie inaczej, pachnie rozmarzająca ziemia – to podobno mikroorganizmy i grzyby się namnażają, ale tak naprawdę, zapach ziemi to skompresowane zapachy fiołków, bzu i jaśminu.

Widzicie tu uśmiechniętego dinozaura?

podróżnik zen

Oglądanie „umarniętego” krecika lupą…

…i rolnetką

Błoto jest super

przepiękny wąwóz Lipcyk w Nowym Gaju, ciekawe jak będzie wyglądał gdy już się zazieleni
czyste buty są nudne

Dzieciaki dopytywały się o pikniki, ciamkały w błocie, „rolnetkami” wypatrywały oznak wiosny (co z tego, że tylko jedna była prawdziwa, ta druga, z rolek po papierze toaletowym, była za to kolorowa i doskonale dawała radę), przeszyły naprawdę solidną traskę bez zająknięcia (choć niewątpliwy wpływ na morale miały nasze tradycyjne wycieczkowe drożdżówki z powidłami śliwkowymi).

Wiosna łagodzi obyczaje. Gdyby w naszym kraju częściej była wiosna, może nie żarlibyśmy się tak o wszystko. Wiosną chcemy padać sobie w ramiona. Róbmy to na zapas.

13 marca, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowamój stylspacerw ciążywiosna

w wiośnie nurkuję

by Paulina 9 czerwca, 2017
jak się ubierać w ciąży, letnia sukienka ciążowa, stylizacja ciążowa

Nurkuję w wiośnie.
Cała jestem niedosytem tej uczty czerwcowej.

Wzdycham z błogości i wdycham idealny świat czerwca. W doskonałej harmonii bzyczący sobie owadami, pachnący bzem i jaśminem, soczyście zielony.

Oto kolejny weekend zaprasza do tańca na łące, kusi polnymi drogami, uwodzi najprostszo-najlepszymi przyjemnościami świata.
Z największą przyjemnością drogi weekendzie. Z największą przyjemnością będę przedłużać twoje poranki nieprzyzwoicie długim śniadaniem. Z niesłabnącym zapałem będę się tobą delektować. Łapczywa będę i wciąż nienasycona, z dziecięcym zachwytem ( w końcu, coraz więcej dziecka we mnie…) przywitam każdą truskawkę, każdy słoneczny spacer i każdy czerwcowy zapach.

 

9 czerwca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Jak się ubierać na macierzyńskim

    26 listopada, 2017
  • Co lubisz robić w życiu?

    15 czerwca, 2016
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry