Ostatni weekend to prawdziwy fenomen pogodowy. Po pięknej sobocie w Genewie, cieszyliśmy się tą ostatnią letnią niedzielą (27 stopni!) w parku.
Słońce oświetlało złociście lekko mgliste powietrze, liście szeleściły, chrupały pod stopami i pachniały.
Dzień doskonały do ładowania akumulatorów, nasycania się światłem, pakowania tej złocistości po kieszeniach, by czerpać w dni szare i smutne.






























































































