Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Author

Paulina

Paulina

Kazimierz Dolnylatolubelszczyznamoda ciążowamój stylslow lifestylezmysły

Upał. Kazimierz. Powolność.

by Paulina 8 sierpnia, 2017

Plaża nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym w upalny sierpniowy dzień staje się powoli naszą miłą, tylko–we–dwoje tradycją.

Jest coś mgliście sennego w takich upałach. Kolory jakoś blakną, jak na starym zdjęciu. Gorące powietrze drga i pachnie charakterystycznie. Obłoczki snują się na bladawym niebie. Delikatny wiatr niesie ochłodę i zapach rzeki. A wokół nasycona, delikatnie tylko chlupiąca wodą cisza (a w głowie tradycyjnie te dźwięki).

Sierpniowy upał jest tak klimatycznie spłowiały. Sprawia, że wszystko spowalnia. Czas płynie sobie leniwie jak rzeka, człowiek siedzi beztrosko i bezmyślnie i mrużąc powieki przesypuje piasek między palcami. Nostalgia i spokój.
A do tego ten Kazimierz z drewnianym aromatem. I sierpniowe jabłka, chrupiące i pachnące obłędnie, tak właśnie smakuje lato.

8 sierpnia, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmibiwakdzieciństwo unpluggednamiot z dziećmipasjapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemSuwalszczyznaw ciąży

Baśniowa Suwalszczyzna na wakacje

by Paulina 31 lipca, 2017

Miało być raczej dziko, leśnie i klimatycznie. Z wodą za to raczej
bez ludzi. I raczej nie najdalej, z wiadomych, okrągłych względów.
Padło
na Suwalszczyznę. Baśniową Suwalszczyznę, zieloną, łagodnie pagórzastą,
przetykaną jeziorkami i krętymi rzekami. Na bazę wybraliśmy przepiękne
miejsce, biwak w środku lasu, nad idealnie okrągłym, cudownie
przezroczystym, małym jeziorkiem.

Wieloryb wyrzucony na brzeg

 „Na biwaku, na biwaku, śpisz w namiocie, śpisz w hamaku. Pyszczek zimną wodą myjesz, na biwaku wiesz że żyjesz” 😀

Reset wakacyjny

Główne założenie wyjazdu, to wypocząć, wyspacerować się, nasycić
zielenią i spokojem. Nic nie musieć (no, prawie nic, bo z maluchami jednak zawsze musi się to i owo). I to się udało. Bez napiętego grafiku i ambitnych
planów, po prostu zielony reset wśród natury.
Wiemy niestety
dobrze, że kiepska pogoda pod namiotem, z dziećmi,
potrafi skutecznie skrócić wakacje, a jaki generalnie był lipiec też nie
trzeba wspominać, ale w sumie trafiliśmy pod tym względem całkiem
przyzwoicie. Nie było upałów, ale dzięki temu było też mniej ludzi.
(Swoją drogą i tak byłam dość zdziwiona tym, że i tak stosunkowo sporo osób
decyduje się na namiotowy wypoczynek w mocno prymitywnych warunkach).

Były spacery wśród rzek, lasów i jezior, fantastyczny, wakacyjny zapach, (po)wolność i spokój. I cudowne wieczory, z ogniskami, idealnie gładką wodą i przenikającą leśną ciszą.
Były też oczywiście gorsze chwile, pełne jęczącej Iskry, swędzących
ugryzień po komarach, zgagi i moich bolących bioder od spania w
namiocie. Ale nikt się nie nastawiał na bezustanną sielankę.

 

Zbieramy jagody i bąble komarowe.

Suwalski Park Krajobrazowy

Któregoś dnia wybraliśmy się do Suwalskiego Parku Krajobrazowego,
najstarszego parku krajobrazowego w Polsce. Przeszliśmy się przepięknym
szlakiem, niestety mocno nienadającym się do przyczepki, prowadzącym nad
wąwozem z wijącą się malowniczo Czarną Hańczą. Byliśmy pod wrażeniem widoków i Wilczka, który
chyba nawet nie zauważył trasy, jaką pokonał.

 
 

Dowspuda czyli podróż sentymentalna

Jeden dzień był też dla nas niespodziewanie wzruszającą podróżą
sentymentalną. Maleńka miejscowość Dowspuda, nad przepiękną rzeką
Rospudą, z ruinami dziewiętnastowiecznego pałacu. To tam 15 lat temu
odbywał się pewien celtycki festiwal, i tam właśnie pewien chłopak pocałował pierwszy raz pewną dziewczynę. Nie byliśmy w tych okolicach od tamtego czasu, i pewnie dlatego wrażenie to-tu-się-wszystko-zaczęło było dla nas takie fantastyczne.

Bajkowy szlak

Dodatkowo, Baśniowa Suwalszczyzna jest baśniowa nie tylko ze względu na piękno natury. Z Suwałk pochodziła Maria Konopnicka  i zostało to wykozystane turystycznie w bardzo przyjemny sposób. W Suwałkach i okolicach rozmieszczone jest siedem baśniowych wiosek. Każda z nich wiąże się z inną tematyką i nawiązuje do innego utworu Konopnickiej lub Suwalszczyzny jako takiej, do każdej dołączona mapa i karta z zadaniami do wykonania, pieczątkami do zdobycia. Przemycone jest sporo wiedzy – w taki sposób jak lubię, ciekawie, trochę przy okazji i nienachalnie.

Takie to mieliśmy wakacje. Niespektakularne, cudownie relaksujące, niewymagające.

31 lipca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmigórygóry z dzieckiempasjapodróżowanie z dzieckiem

Jak zmotywować dzieci do chodzenia po górach

by Paulina 15 lipca, 2017
trakking, wędrowanie po górach z dziećmi, jak nauczyc dzieci chodzic po gorach

Góry są naszą częścią od zawsze. Najpierw jeździliśmy we dwoje, potem doszedł Wilczek – w chuście
a potem w nosidle. Gdy dzieci zrobiło się dwoje, zrezygnowaliśmy z
targania na plecach namiotu na rzecz dwóch nosideł.
Trochę wyzwań
i zmian organizacyjno – logistycznych, ale esencja pozostała ta
sama. My i góry, szlak, przestrzeń, wędrówka. Bez potrzeby
dodatkowych urozmaiceń.

Maluchy chłonęły sobie i nasiąkały, trochę mimochodem, poglądem,
że góry są wspaniałe same w sobie i nie potrzeba ich dodatkowo
uatrakcyjniać.

Teraz, gdy zaczęły samodzielną wędrówkę z nami, staramy się, żeby
ta prosta radość z górskiego chodzenia w nich została i rosła. Pozostało jednak pytanie, jak nauczyć dzieci chodzić po górach samodzielnie.

Wiadomo, że samodzielny dziecięcy trekking to co innego, niż podziwianie sobie świat z perspektywy cesarzątka w
nosidle. To wyzwanie dla wszystkich, ale też ogromna radość i wielka satysfakcja.

Dlatego samodzielny dziecięcy trekking zaczęliśmy do niewielkich tras, żeby ich nie przytłoczyć.
A jednocześnie staraliśmy się, żeby to nie były zbyt monotonne trasy.
Bo nic tak nie męczy, jak monotonne chodzenie, wtedy byli zmęczeni
po dziesięciu metrach.

Czy to zwykła dziura czy Najprawdziwszy Trop?

Na szczęście nasz ostatni wypad, Beskid Niski vel Błotny to ciągle dość dzikie pasmo górskie i przyszły nam z pomocą liczne i wyraźne ślady dzikich zwierząt. Dzięki nim, dzieciaki zupełnie nie zauważały
odległości ani wysokości jakie pokonywały w poszukiwaniu coraz to
nowych tropów i zgadywaniu, do kogo też mogą one należeć.

Wielką frajdą były też przeszkody do pokonania i
szukanie szlaku.

Te przeszkody zainspirowały nas do gry w terenie. Bardzo prostej,
i z zasadami modyfikowanymi w trakcie i w sumie nie aż tak
istotnymi. Najważniejsze było to, że do zdobycia w trakcie
wędrówki były Punkty, punkty za zobaczenie szlaku, za zobaczenie
tropu, za pokonanie Trudnej Przeszkody (wystające korzenie, konar
drzewa na ścieżce, wielka błotnista kałuża) i inne elementy
wędrówki na które napotykaliśmy. A na końcu szlaku Medal dla
wytrwałych (czyli czekoladka w kształcie monety). Nasze dzieci
jeszcze nie ogarniają dodawania , dla nich najbardziej liczył sama
fakt przyznawania magicznych punktów (i medalu na koniec). Punkty są bardzo skuteczne, ze względu na ich Zdobywanie, a jednocześnie są na tyle abstrakcyjne, że nie są przekupstwem – raczej wyzwaniem. Ta gra jest
też o tyle fajna, że każe skupić się
na otoczeniu, jest angażująca w tu i teraz, nie powoduje skupiania się na tym co będzie potem. I rzecz jest rozwojowa, jak będą starsi będzie można
ustalić bardziej konkretne zasady.

Z medalami

Bardzo Trudne Przeszkody

trekking góry z dzieckiem, dziećmi, aktywna rodzina

Zaakceptowaliśmy też fakt (choć nie od razu), że dzieci chodzą po górach w dziecięcym stylu. I że nie sprawdza się równe tempo i rytmiczny krok. Te zasady oszczędzające siły są dla nudnych dorosłych. U naszego potomstwa sprawdzają się zrywy i podbiegi, nieregularne przerwy i liczne rozproszenia.

Zauważyliśmy też, że nadmierne wsparcie jest demotywujące! Nie angażowaliśmy się w przesadne motywowanie i ciągłe mówienie o tym, że jeszcze kawałek i już prawie jesteśmy, u naszych dzieci działało to jakoś zmęczeniogennie, jakbyśmy im sugerowali, że to podejmują nudny wysiłek i trud.

Żeby dzieci chciały same chodzić po górach, dbaliśmy też oczywiście o podstawę, czyli komfort fizyczny. Wygodne ubranka, czapki od słońca i kurtki od deszczu/wiatru
(mogli mieć tylko lepsze buty, następnym razem już ich wyposażymy
w traperki) przegryzka bakaliowa, która daje fajną energię i woda (z
bukłaków z rurką, wielka dodatkowa atrakcja). I przerwy piknikowo – odpoczynkowe.
Myślę, ze dobrym pomysłem było tez Nosidło Na Wszelki Wypadek.
Iskra czasem jeszcze śpi w dzień, więc wczesnym popołudniem
lądowała u taty na plecach gdzie przymykała oko. Wilczek też ze
dwa razy po większym podejściu odpoczął sobie chwilę w nosidle.
Dzięki temu mieliśmy większy luz, że w razie czego nie zostaniemy ze słaniającym się maluchem na środku szlaku.

Rzucanie kamyczków pozostaje w ścisłej czołówce ulubionych zabaw

I jeszcze jedno, chyba najważniejsze. Czyli, jeśli chcesz, żeby dziecko było samodzielne, pozwól mu na to. Nie oczekiwaliśmy od naszych dzieci jakiejś maratońskiej formy, ale uwierzyliśmy, że będą dawać radę same po tych górach chodzić. I w to, że nie potrzebują na każdym rogiem królika z kapelusza, kolorowych dmuchańców, grających jeździków i innych specjalnie-dla-dzieci-super-atrakacji. Świat sam w sobie jest super atrakcją, a brak intensywnych bodźców pobudza mózg jak nic innego. Więc rodzą się fantastyczne pytania, okazje do ciekawych rozmów, do zauważenie tego, co nas otacza. A do tego coraz cenniejsza i rzadsza umiejętność cieszenia się trwającą chwilą. Polecam:)

15 lipca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieciństwo unpluggedmindfulnessmoda ciążowarozmyślaniaslow lifestylewspomnienia

Sielskość

by Paulina 6 lipca, 2017

Gdy byłam mała, znałam na pamięć całe fragmenty „Dzieci z Bullerbyn”. Uwielbiałam tę książkę i tę malowniczą grupkę dzieciaków i strasznie im zazdrościłam. Sama, nie mając żadnej rodziny na wsi nie mogłam tworzyć tych klimatycznych wiejskich wspomnień.
Stworzyłam sobie za to idylliczne i mocno nierealistyczne wyobrażenia wiejskiego świata. Wieś i wakacje na wsi przedstawiały m się jako niekończące się zabawy w sianie, mleko z pianką prosto od krowy i słodkie kurczaczki, jakoś umknęła mi ciężka praca, muchy i nawet to, że siano kłuje 😉

Dziś mam oczywiście świadomość bajkowości tych wizji, realiów i trudów życia na wsi, ale pozostały wyobrażenia o tym kontakcie z naturą, o tej dobrej prostocie. O zanurzeniu w cykliczności przyrody, o smakach i zapachach i przeżyciach autentycznych, o tradycji i poczuciu przynależności.
I ta tęsknota we mnie jest ciągle i lubię sobie w ten idealistyczny świat wchodzić i zapraszać do niego własne dzieci.
Dlatego lubujemy się w pozamiejskości, odwiedzamy skanseny, urządzamy pikniki w naturze.

moda w ciąży, jak się ubierać w ciąży

No i mamy to szczęście, że nasze dzieci mają dziadków na wsi, co prawda bez krówek i kurczaczków, ale za to z poziomkami i malinami, masą trawy do biegania na bosaka, z zapachami i masą zabawek typu sznurki, wiadra i kamyki. U dziadków na wsi, nasze potomstwo w sekundę przeistacza się w wolne dzieci, zajęte, nie potrzebujące dorosłych, brudne i chłonące świat każdym zmysłem.

Ostatnio, do tej sielskiej palety dołączył jeszcze tradycyjny gliniany piec chlebowy, czyli Cudowna Inicjatywa mojego męża. Budowaliśmy go przez parę klimatycznych popołudni, co samo w sobie było świetną zabawą. Teraz, dzięki niemu, wracając do domu, oprócz pochrapujących od świeżego powietrza dzieci z Bullerbyn wieziemy jeszcze sielskość w postaci pachnącego bochenka.

pizza z pieca

 tradycyjny chleb na zakwasie, bochenek

piec chlebowy, chleb na zakwasie

 

6 lipca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
latomindfulnessmoda ciążowamój stylprzyjemnościrozmyślaniazmysły

momenty

by Paulina 26 czerwca, 2017
jak się ubierać w ciąży latem, upał w ciąży, ciąża latem, jak dobrze wyglądać w ciąży

gdy budzę się nad ranem i stwierdzam, że zostało jeszcze trochę snu

gdy wchodzę zmęczona po całym dniu w pracy, a w domu jest posprzątane
gdy ładnie się ułożą włosy
gdy wszyscy już śpią, a ja robię mały obchód, słucham oddechów, przykrywam dzieci i kładę się do męża

kiedy słyszę z dziecięcego pokoju odgłosy wspólnej zabawy


wieczór na tarasie brzmiący świerszczami i pachnący maciejką

dzieci które same na głos „czytają” książki

ten moment nad ranem w samochodzie, gdy z pod domu wyruszamy na wakacje
sobotnia poranna kawa
zdjęcie górskich butów po wędrówce i zanurzenie ich w chłodnym strumieniu
rozbijanie skorupki w crème brulée

rozpoczynanie nowego zeszytu / notesu / kalendarza

rozpakowywanie nowych płyt (gdy jest ta specjalna tasiemka)

pierwsze pociągnięcie wałkiem gdy malujemy ścianę na nowy kolor
przypomnienie sobie czegoś (tytuł piosenki, nazwisko aktora) co mnie męczyło przez dłuższy czas

widok dzieci przykucających obok siebie i wpatrujących się z fascynacją w mrówki/biedronki

zupełnie przypadkowe trafienie na arcydzieło (filmowe, książkowe lub muzyczne)

jedzenie świeżego zielonego groszku prosto z łupinek
jedzenie ciepłych od słońca poziomek prosto z krzaczka
świeży pedicure (zwłaszcza ten wykonany samodzielnie w siódmym miesiącu ciąży)
księżyc wschodzący nad jeziorem

wyjście na plażę gdy docieramy nad morze po długiej drodze

założenie ulubionej sukienki

jak się ubierać w ciąży latem, upał w ciąży, ciąża latem, jak dobrze wyglądać w ciąży

jak się ubierać w ciąży latem, upał w ciąży, ciąża latem, jak dobrze wyglądać w ciąży

jak się ubierać w ciąży latem, upał w ciąży, ciąża latem, jak dobrze wyglądać w ciąży

 
26 czerwca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowarozmyślaniaw ciąży

czego nie wolno w ciąży?

by Paulina 22 czerwca, 2017

Zaczyna się od tych słynnych dwóch kresek. I pierwszej paniki, bo przecież dwa dni temu ta impreza! Z alkoholem! Co to będzie.

A potem, gdzie nie spojrzeć tam ściana. Ciążowe zakazy są wszędzie, mnożą się na potęgę. Serki pleśniowe? Zapomnieć! Niedopieczone mięso? Absolutnie! Sport, seks, farbowanie włosów, aspiryna, długie kąpiele, masa kosmetyków…
Lista się wydłuża, a kobieta koncentruje na wszystkich „nie” i jest zmęczona tą ciążą zanim jeszcze dostrzeże pierwszą okrągłość brzucha.

Nie namawiam do wyścigów konnych i jedzenia tatara z wódką, nie zrozumcie mnie źle.
Ale mam wrażenie, ze czasem zapominamy o jednej ważnej rzeczy, której nie wolno kobiecie w ciąży. Nie wolno jej zapomnieć, że nie jest inkubatorem, że też jest człowiekiem.

Ciąża jest normalnym, fizjologicznym stanem, który oczywiście wiąże się z pewnymi ograniczeniami, ale bez przesady, cała masa tych zakazów otorbiła się i rozrosła o masy zakazów „na wszelki wypadek”. Mam czasami wrażenie, że którzy najchętniej położyliby ciężarną do łóżka na 9 miesięcy i karmili kleikiem, włączyli Mozarta – na wszelki wypadek.
Naprawdę, mamy prawo poczytać inne książki niż te o ciąży i dziecku. Mamy prawo rozmawiać na inne tematy niż ciąża i dziecko. Mamy prawo kupować rzeczy z myślą o sobie, a nie o swoim brzuchu.

Mnie np zdarza się jeść sery pleśniowe (ze sprawdzonego źródła lub pasteryzowanego mleka) i grzyby, czasem wezmę dwa łyki wina od męża. Maluję paznokcie i piję herbatkę z liści malin. Jestem aktywna. (tu spis mitów związanych z zakazami w ciąży).
Ale nie chodzi mi też o licytowanie się, kto jest odważniejszy i „dzielniejszy” w ciąży. Zwłaszcza, że każda z nas jest inna, i tak samo inna jest każda ciąża – jedne kobiety czują się super i mogą przenosić góry, inne mają fazę „proszę mnie rozpieszczać”, a jeszcze inne czują się zwyczajnie źle.

Chodzi mi o podejście. Kobieta w ciąży nie staje się nagle swoją ciążą, ciągle jest jeszcze
kobietą, żoną, przyjaciółką, może mieć swoje pasje, zainteresowania,
pracę.

Dbajmy o siebie. Dbajmy w pełnym, dobrym znaczeniu tego słowa. Dbanie to nie zamartwianie się, ani nie odmawianie sobie wszystkiego na wszelki wypadek. Dbanie o siebie to uważna miłość do siebie – z tym nowym życiem, które, będąc tak ważne nie jest przecież jedynym życiem w nas.
O tym w ciąży nie wolno zapomnieć.

22 czerwca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmicodziennośćkulturalnielubelszczyznaLublinmoda ciążowamój stylprzyjemności

pszczoły w mieście

by Paulina 19 czerwca, 2017
pszczoły na dachu, csk, moda ciążowa

„A tu, moje dzieci jest granica państwa – opowiadam w górach, przy słupku granicznym polsko-słowackim. Zobaczcie, po tej stronie słupka jestem w Polsce, a po tej drugiej już na Słowacji! ” – dodaję, pamiętając o wielkiej fascynacji „Mapami” Mizielińskich.

Ale teraz na topie jest coś innego. „Parzcie, pszczoła na słupku!” – krzyczy Iskra, a Wilczek biegnie do niej szybko przekraczając kilkakrotnie granicę i ignorując totalnie moje geograficzne wykłady.

Taka pora roku, owady wygrywają ze wszystkim.

miejska pasieka, pszczoły na dachu csk 

Dzieciakom wystarczy chwila na dowolnym zielonym poletku, by oboje kucali obok siebie i wpatrywali się z fascynacją w mikroświat stawonogów. Była poksiążkowa faza na pająki, biedronki, mrówki, teraz prym wiodą pszczoły, oczywiście za sprawą dzieła Piotra Sochy, czyli jednej z tych książek, które wciągają i dorosłego i dziecko, uczą bardzo konkretnych faktów entomologicznych, a dorosłemu potrafią obudzić tą radosną dziecięcą fascynację tematem. Zresztą, przypuszczam, że książkę znacie, przynajmniej ze słyszenia.

 

W każdym razie, bardzo nam ostatni pszczeli trend* pasuje.

Mamy w Lublinie miejską pasiekę, w przepięknym miejscu, na dachu Centrum Spotkania Kultur – z widokiem na Lublin i Park Saski.
Bardzo lubię to miejsce i strasznie się cieszę, że zostało powołane do życia. Sporo się tam dzieje, ale nawet bez zamysłów stricte kulturalnych  bardzo warto tam wpaść.

stylizacja ciążowa, moda w ciąży 
csk lublin, moda ciążowa, jak się ubierać w ciąży, stylizacje ciążowe

To dobry początek miłego popołudnia w mieście. My, gdy mamy trochę czasu i ochotę na coś innego niż okolice przedszkolne lub domowe dość często wybieramy kierunek CSK. Parkujemy w podziemiach budynku, wstępujemy do środka, gdzie zawsze jest jakaś wystawa, która można zobaczyć, a potem jedziemy (windą windą, hurra!) jeszcze na ten dach, dwupoziomowy – z pięknym widokiem, pachnącą łąkową roślinnością i drewnianymi chodniczkami.

csk w lublinie

stylizacja ciążowa, moda w ciąży, jak się ubierać w ciąży, kokoworld

 

Odwiedzamy pszczoły i cieszymy się kawałkiem łąki w mieście.
Myślę też, że to naprawdę romantyczne miejsce na randkę – żeby przysiąść sobie we dwoje wczesnym wieczorem wśród tych roślin, na którymś z drewnianych chodniczków. (nie wiem tylko ile osób ma podobny pogląd, i czy romantyczne nie zmieni się w tłoczne)

A potem zjeżdżamy na dół. W najbliższej okolicy są przyjemne kawiarnie, no i Park Saski.

Pytanie ornitologiczne: pawice też tak robią z ogonem, czy to młody samczyk ćwiczy?

*często używam tego słowa raczej bez sympatii. Natomiast w tym przypadku myślę, że to dobra moda, uświadamiająca jak wielką rolę odgrywają te niepozorne zwierzątka.

19 czerwca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
festiwalelubelszczyznaLublinwe dwoje

miastoczasoprzestrzeń czyli noc kultury 2017

by Paulina 16 czerwca, 2017
miasto inspiracji, noc kultury, lublin

Tłumy, tłumy, tłumy. I fantastyczne instalacje, niektóre mocno przypominały mi Święto Światła w Lyonie. I Kev Fox i Smolik na świetnym koncercie.
Tak w dużym skrócie wyglądała nasza tegoroczna Noc Kultury.
Zobaczcie sami, nie będę się dziś rozgadywać.

 

16 czerwca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowamój stylspacerw ciążywiosna

w wiośnie nurkuję

by Paulina 9 czerwca, 2017
jak się ubierać w ciąży, letnia sukienka ciążowa, stylizacja ciążowa

Nurkuję w wiośnie.
Cała jestem niedosytem tej uczty czerwcowej.

Wzdycham z błogości i wdycham idealny świat czerwca. W doskonałej harmonii bzyczący sobie owadami, pachnący bzem i jaśminem, soczyście zielony.

Oto kolejny weekend zaprasza do tańca na łące, kusi polnymi drogami, uwodzi najprostszo-najlepszymi przyjemnościami świata.
Z największą przyjemnością drogi weekendzie. Z największą przyjemnością będę przedłużać twoje poranki nieprzyzwoicie długim śniadaniem. Z niesłabnącym zapałem będę się tobą delektować. Łapczywa będę i wciąż nienasycona, z dziecięcym zachwytem ( w końcu, coraz więcej dziecka we mnie…) przywitam każdą truskawkę, każdy słoneczny spacer i każdy czerwcowy zapach.

 

9 czerwca, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
LifeNature

Green Corner in My Home

by Paulina 7 czerwca, 2017

Lommodo ligula eget dolor. Aenean massa. Cum sociis que penatibus et magnis dis parturient montes lorem, nascetur ridiculus mus. Donec quam felis, ultricies nec, pellentesque euro, pretium quis, sem. Nulla onsequat massa quis enim. Donec pede justo fringilla vel aliquet nec vulputate eget. Lorem ispum dolore siamet ipsum dolor.

Et harum quidem rerum facilis est et expedita distinctio. Nam libero tempore, cum soluta nobis est eligendi optio cumquer nihil impedit quo minus id quod maxime placeat facere. At vero eos et accusamus et iusto odio dignissimos ducimus quilor.

Continue Reading
7 czerwca, 2017 3 komentarze
63 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • …
  • 49

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry