Dziś (jeszcze) Dzień Dziecka!
Moje drogie, pamięć, kalendarz, reklamy, radio, telewizja, instagram i blogi bywają zawodne. Być może umknęło Wam, że dziś święto naszych pociech! Rety! Szybko szybko! Co tu robić, co robić, prezenty przecież trzeba, laboga, bez prezenta nie ma świenta, wszyscy to wiemy przecież. Tylko, co robić jeśli dziecko ma już wszystko? Iść w skomlikowańszą elektronikę, stawiać na gadżety z kreskówek, niezawodny (milionowy) zestaw lego…? Quad, dron, weeked w mini-spa dla małej lolitki?
Moje drogie. Tu wchodzę ja, cała na biało. Doświadczona matka wielodzietna, been there, done that.
Po serii skomplikowanych doświadczeń, badań testów.
Okazuje się, że atrakcją dla dziecka może być… ŚWIAT.
Dzisiaj, z okazji dnia dziecka
zapraszam na rewolucyjny i spektakularny sposób zajęcia naszego malucha.
Co więcej, ta sensacyjna zabawa może odbywac się wszędzie. Pod domem, na pikniku, na wakacjach. Sprawdzi się na Lazurowym wybrzeżu i pod blokiem we wschodniej Polsce. Zajęcie dla dziewczynek i chłopców. Rozwija dużą i małą motorykę, integrację sensoryczną, świetnie wpływa na zdolności matematyczne, wprowadza podstawy fizyki. Działa cuda na wyobraźnię przestrzenną. Dostarcza bodźców wyobraźni. Fantastycznie oddziałuje na kreatywność. Słowem, rozwija mózg jak wariat.
Mało tego, do tej wszechstronnie rozwojowej zabawy nie potrzeba wiele.
W
zasadzie, wystarczą kamyczki.
Kamyczki. Duże i małe. Najchętniej w połączeniu z dowolną wodą. I już.
Powyższy tekst jest może trochę prześmiewczy, ale cudowności rozwojowe, które po prostu DZIEJĄ SIĘ przy kontakcie dzieciaków z kamykami, patykami, naturą, są faktyczne zupełnie realne.
Dzieci nie potrzebują gadżetów, potrzebują świata.







































































