Trafiam ostatnio na ideę nową. Nowy trend. Mikrowyprawy. Mikrowyprawy, czyli…. małe wycieczki niedaleko miejsca zamieszkania. Jeśli nie mamy możliwości na dalekie i egzotyczne podróże, możemy wybrać się gdzieś blisko! Eureka!
Generalnie idea jest nam bardzo bliska. Jeździmy na nieduże wycieczki od zawsze. Piszę o nich tutaj często, bo
tak po prostu spędzamy czas, tak się regenerujemy, tak jest nam
przyjemnie. Zawsze uważałam, że wystarczy zmienić perspektywę, by odkryć, że nasze okolice są równie wspaniałe jak dalekie zakątki świata, wschodzący księżyc jest równie hipnotyzujący nad jeziorem na Podlasiu, co na luksusowym rejsie na Karaibach. Po co wzdychać do dalekich podróży, których z różnych przyczyn nie możemy odbyć, gdy możemy skorzystać z tego co podtyka nam pod nos najbliższa okolica.
Wszystko pięknie, ale uderzyła mnie ta oczywista oczywistość. Czy dzisiejszy świat naprawdę zwariował do tego stopnia, że ze zwykłych spacerków, wycieczek, małych wędrówek musimy robić trend? Czy, żeby sprawić sobie przyjemność musimy mieć jakieś odgórne pozwolenie, że To Jest Fajne?
Dlaczego, zamiast cieszyć się życiem takim, jakie jest, doceniać to, co mamy i sprawiać sobie przyjemność gdy jest to możliwe, potrzebujemy Mód, Trendów i Filozofii? Mamy slow food, slow sex, minimalizm, esencjalizm, mindfulness, mikrowyprawy. Cała masa Nazw dla po prostu dobrze przeżywanego życia.
Potrzebujemy podręczników do odpoczywania. Potrzebujemy treningów uważności, trenerów minduflness. Potrzebujemy coachów, instruktaży, tutoriali. I Inspiracji potrzebujemy. Te inspiracje to zresztą jakaś koszmarna przewrotność. Same w sobie są przecież ok, dobrze jest się czasem natchnąć czymś, złapać jakiś pomysł. Ale mam wrażenie, że inspiracje stały się jakąś bańką, samonapędzającą się i w sumie nic konkretnego nie wnoszącą. Najpierw tracimy czas na ich przeglądanie. A potem się frustrujemy, bo nie mamy możliwości, bo nam się nie chce, albo nam nie wychodzi.
Nie wiem, może taka jest norma dzisiaj po prostu. Może, gdy robimy coś fajnego, trzeba to otagować i zrobić event z pieczenia ziemniaków na ognisku.
Może też w sumie zawsze tak było, trendy, must have i must do, są niezbywalnym elementem naszej rzeczywistości? Gdy chcesz gdzieś przynależeć musisz spełniać wymagania – wyglądać, zachowywać się i lubić bardzo konkretne rzeczy, bo to cię określa. I dzisiaj, mimo, że teoretycznie jesteśmy bardziej wolni niż kiedykolwiek, gdy nie ma tabu i możemy wszystko, nie ma jednej mody dla wszystkich, to i tak nas ta potrzeba przynależności dopada, tylko w bardziej wyrafinowany sposób.
Tak czy inaczej, jako że mamy tę wolność, nawet pozorną, może warto
nabrać trochę dystansu. I zamiast szukać kolejnych inspiracji i trendów,
zwrócić się do siebie, zapytać, „co sprawi ci Przyjemność” i po prostu
miło spędzić czas, bez etykiet i dopisywania filozofii.

























































































































































