Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Author

Paulina

Paulina

mój styl

blinking in the morning sun

by Paulina 1 kwietnia, 2013

Wielkanoc mamy spokojną, leniwą i bardzo rodzinną. Spacerową. Trochę może nietypową, bo bez odwiedzin, kiełbasy, gorączkowych porządków. Ale dobrze nam razem.

Zjadamy niespieszne śniadanie, Małe z prawdziwym pietyzmem kosztuje każde źdźbło rzeżuchy, i sprawdza z niesłabnącą fascynacją, czy za pięćsetnym razem upuszczona łyżeczka też spadnie na podłogę. To dopiero sztuka uważności.
Idziemy na spacer. Jest mokro i robi się coraz zieleniej.

Wszystkiego dobrego!

 

1 kwietnia, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjakultura z dzieckiemkulturalnieLyonmój styl

Musée Miniature et Cinéma

by Paulina 21 marca, 2013

Pomyślałam, że przydałoby się może trochę francuskich opowieści…

Wybraliśmy się ostatnio do Muzeum Miniatur i Kina. Przechodziliśmy obok niego dosyć często, tuż obok można zjeść rewelacyjne naleśniki z kremem kasztanowym lub czekoladowym. Parzące w usta. Doskonałe.

 

Muzeum kusi zmieniającą się co jakiś czas wystawą miniatur – bardzo realistycznych, niezwykle skrupulatnie wykonanych.
Już podczas naszego poprzedniego pobytu mówiliśmy, że warto by było tam zajść.

Okazało się, że trzy poziomy całego budynku poświęcone są
autentycznym obiektom filmowym. Szczególne wrażenie zrobiła na nas
scenografia z „Pachnidła” – pracownie, sklep z perfumami, fragment targu
na którym urodził się Grenouille… Tysiące buteleczek (wykonanych w
polskich hutach szkła), meble i stroje, wszystko dopracowane w
najdrobniejszych szczegółach. A do tego unoszący się różany zapach.

Kolejne
ekspozycje to stroje i modele z filmów, często dosyć makabryczne (te
zawsze poprzedzone informacją o ich możliwym wpływie na dzieci i osoby
wrażliwe) – przyznam że w pewnym momencie przestały robić wrażenie.

 
 

I ostatnie piętra – miniatury. W większości wykonane przez byłęgo architekta wnętrz – Dana
Ohlmanna. Od rzeźb z zapałek, poprzez miniatury przeróżnych wnętrz
(więzienie, rzeźnia, opuszczony teatr, zakład fryzjerski czy kapeluszniczy, świątynia zen czy pokój hippisa z lat siedemdziesiątych… wszystko z takimi szczegółami, jak gazeta
przy łóżku, pajęczyny, wzory na dywanie, fusy w filiżance herbaty, czy
puszki po piwie), rzeźby w kasztanach, czy orkiestra mrówek w naturalnym
rozmiarze (struny w kontrabasie wykonane z pierwszych siwych włosów
autora).

 


21 marca, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonmoda rowerowarower

La révolution passera par le vélo

by Paulina 16 marca, 2013

Kolejny miły spacer. Mamy niedaleko do rewelacyjnego parku, nad rzekę
(a tam pięknie zagospodarowany brzeg), do centrum. Na rowerach szybko i
sprawnie. Królewska przyczepka odkurzona, pokochana na nowo przez pasażera (juz bez niemowlęcego hamaczka)

Rowery
w Lyonie mają status świętych krów. Momentami aż do przesady, ale jest
nam to bardzo na rękę, bo często poruszamy się właśnie w ten sposób.
Mnóstwo ścieżek rowerowych, a jeśli ich nie ma, to i tak bardzo wygodnie
można się poruszać po ulicach, buspasach i pod prąd… Na każdym kroku
rowerowe parkingi, i oczywiście rewelacyjny velo’v, czyli miejski system wypożyczania rowerów. Rowerami jeżdżą tu wszyscy, na obcasach i w dresach, do pracy, sklepu, na spacer.

(Dużą popularnością cieszą się też rolki, deskorolki i hulajnogi – do szybkiego przemieszczania się rewelacyjne. W okolicach południa widuje się np rodzica z dzieciakiem na hulajnodze, jadących razem na obiad, albo po południu, wracających do domu)

 

16 marca, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
wiosna

breathe me

by Paulina 6 marca, 2013

Uwielbiam ten moment w roku, kiedy świat rozmarza zaczyna pachnieć…
Skostniała dotychczas energia zaczyna krążyć, zaczyna chcieć się chcieć.

Przedwiośnie dla mnie pachnie rzeżuchą i mokrą ziemią. (uwielbiam rzeżuchę i teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wysiewać ją przez cały rok. Ale jaki urok miałaby rzeżucha w listopadzie?). Cudownie jest usiąść na ławce, wystawić twarz do słońca łapiąc pierwsze piegi oddychać tym pełnym życia, aromatycznym powietrzem.
Kolorów jeszcze nie za wiele, ale światło już inne i nawet ta szara, pozimowa trawa jest piękna.

Pięknie będzie już niedługo. Spacerujemy i jeździmy rowerami po cudownym parku, czekamy na dłuższą wycieczkę. Juz cieszą te wypady, wycieczki, pikniki (ach Francuzi i ich piknikowanie… To temat na oddzielny post).

ps. Przyznaję się do małego oszustwa. To są zdjęcia z naszego poprzedniego pobytu w Lyonie, pięć lat temu, o tej samej porze roku. Aktualnych zdjęć brak, bo ładowarka od aparatu gdzieś zaginęła w zawierusze przeprowadzek.

6 marca, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjapodróżowanie z dzieckiem

Bonjour la France

by Paulina 24 lutego, 2013

I oto jesteśmy. Po trwającej całą wieczność podróży, jesteśmy. Wywłóczyliśmy znowu to biedne dziecko gdzieś w świat i mościmy się w kraju biurokracji, pikników i wina. Oswajamy francuską specyfikę (np zakładanie konta bankowego przez dwie godziny), zachwycamy się jedzeniem, komunikacją miejską i miastem jako takim (Lyon). Spędzimy tu trochę czasu, żeby zdążyć się przyzwyczaić, najeść i nazachwycać…


Jak to mówią, jedyną stałą w życiu jest zmiana. I dobrze.

24 lutego, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
mój stylzima

Złota słońca głowa śni o zimy srebrzystym aniele

by Paulina 21 stycznia, 2013

Ostatnio jest szaro i mokro. Śniegodeszcz, chlapa i senność. Szybkie spacerki odbywamy z najwyższą niechęcią. Przemykamy chyłkiem po osiedlu. Często przy okazji wypadku do warzywniaka, czy biblioteki.

Tym bardziej cieszy każdy słoneczny dzień. Taki oświetlony mróz jest przyjemny, ożywiający. Robi się lepiej, wraca zmrożona energia. Zaczyna się chcieć.
A jeszcze przyjemniej, gdy taki dzień wypada w niedzielę. Spacer wtedy jest dłuższy, bo w ciepłych objęciach…

 
  

 

21 stycznia, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
górypodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

One day like this

by Paulina 7 stycznia, 2013
 
Stary i nowy rok balansowały sobie w przedziwnej równowadze, w zawieszeniu jakimś…
Uwielbiam stwierdzać upływanie kolejnych lat w górach. Może dlatego, że czas tam płynie zupełnie inaczej. Wolniej i gęściej. Jak miód.
Światło sączy się po mgłach, kołysane zimnym wiatrem. Delikatnie ślizga wśród drzew, tańczy na śniegu. Góry stoją statecznie – w Beskidach jest sam spokój, te góry przypominają trochę starego kocura grzejącego się na słońcu. Cudowne na spacery na skraju roku. Na niespieszne podsumowania, na plany, marzenia, rozmyślania – z kojącym akompaniamentem kroków. Na rozmowy – jakieś trochę inne niż tam w dole. Na oddychanie pełną piersią. 
Jest dobrze. Wszystko się układa i odpowiednio wartościuje.
Warto jeździć w góry.

 

7 stycznia, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Uncategorized

Dobrych Świąt

by Paulina 25 grudnia, 2012

” Dopuść w sobie nadprzyrodzoność,
aby odnowić codzienność.
Dopuść światło prowadzenia,
aby być wolnym od zamętu.
Dopuść wdzięczność,
aby mógł odejść smutek.
Bądź jak Bóg – stań się człowiekiem.”

 

25 grudnia, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćdomowopasjaprzyjemnościrozmyślaniaslow lifestyle

let’s play…

by Paulina 17 grudnia, 2012

Od paru lat, jesienią i zimą, połowę naszego stołu w kuchni zajmuje częściowo rozłożona gra. Nie ma sensu jej chować do pudełka, skoro za parę dni byśmy wyciągali ją ponownie.
Uprzedzano nas, że pasja pójdzie w odstawkę, gdy tylko pojawi się Mały
Człowiek (zresztą, o wielu rzeczach nas uprzedzano…). Na
szczęście tak się nie stało. Gdy młodzież śpi, budzą się pasje…

Gry planszowe to coś więcej niż Chińczyk, czy Monopoly. Znacznie więcej.
Estetyczne wykonanie, rewelacyjne pomysły, często wpływ historii czy literatury, aluzje do rzeczywistości, dopracowane szczegóły, przemyślane nawet drobne niuanse…
Po krótkiej ( i intensywnej) fascynacji tryktrakiem, weszliśmy głębiej – w świat gier logicznych, strategicznych, ekonomicznych… Pochłaniających całe wieczory, a czasem i część nocy. (zasypia się potem z kartami i pionkami przesuwającymi się przed oczami). Wspaniały sposób na wieczór we dwoje, albo na imprezę ( IPNowska „Kolejka”! Ach te „Przepychanki kolejkowe”). Nektar dla wyobraźni. Cudowne emocje. Do tego, po takiej rozgrywce, pojawia się uczucie cudowne wymasowanego mózgu, zwłaszcza tych obszarów standardowo nie używanych ( zbroić się, czy rozwijać kulturę? jaka technologia pozwoli nam na skuteczny atak za czas jakiś?…).

Czekając na kuriera, szczerze polecam. 

17 grudnia, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćdomowomindfulnessrozmyślania

wieczorowa pora bez telewizora…

by Paulina 28 listopada, 2012

Nie mamy telewizora w domu.
Telewizor nam się nie komponuje. Przestrzennie – w sensie przestrzeni domowej i życiowej. Bez telewizora wieczory mają lepszą jakość. Są jakieś. To my wypełniamy czas, a nie stoimy (czy siedzimy) z boku oglądając szklany ekran. (czy tam plazmowy). Decydujemy o tym, jak wieczór, czy popołudnie będzie wyglądać. A do tego nie irytują nas reklamy, poziom programów rozrywkowych,  poziom języka itd.
Nie chodzi tu o jakąś krucjatę przeciwko telewizji. Na pewno czasem pojawiają się programy/filmy na poziomie. Nie jest tak, że nasze wieczory są zawsze ambitnie zaplanowane i wykorzystane co do minuty na pożyteczności. Nie. Wcale niekoniecznie robimy coś konkretnego. Ale bez telewizora zyskujemy mnóstwo czasu na przyjemności.
Można rozmawiać. Dużo.
Można czytać.
Można jeść, smakować, delektować się (a nie pochłaniać bez patrzenia nawet)
Można słuchać muzyki. Albo audiobooka.
Można się położyć na dywanie, zamknąć oczy i pooddychać trochę.

Można rozwiązywać krzyżówki, układać rymowanki albo puzzle.
Pomalować paznokcie. Pić grzańca z cynamonem utartym w moździerzu. Oglądać zdjęcia. Planować podróże. Smyrać się po głowie. Upiec chleb. Robić łańcuch na choinkę albo żurawia origami. Tańczyć.
Grać na gitarze.
Albo w planszówy…Ale o tym następnym razem.

28 listopada, 2012 10 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42
  • 43
  • …
  • 49

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry