Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Author

Paulina

Paulina

Lublinmój styl

trolejbus poezji

by Paulina 26 lipca, 2012

Miasto latem się zmienia. Odpręża się, zwalnia, uwodzi turystów. Pachnie nagrzanymi kamieniami.

Spacerujemy sobie leniwie w niedzielne południe, przysiadamy na kawę, odkrywamy (wciąż!) nowe miejsca, dajemy się uwieść.

 

 

 
 
 
 

 
 
26 lipca, 2012 11 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dziecko

3 nad ranem

by Paulina 11 lipca, 2012

Synek jak zegarek budzi się w trzeciej nad ranem ćlamkając powietrze i
zasysając się ze smakiem w kocyku. Budzę się więc i ja, żeby mały
wampirek mógł się nakarmić.
I tak sobie trwamy razem, wąpierz przy
piersi pomrukujący z rozkoszy i ja, czasem przysypiająca, z głupawym
wyrazem totalnego szczęścia na twarzy. To taka specjalna pora. Wszyscy
śpią – albo już się zdążyli położyć, albo jeszcze nie wstali. I
zaczynają śpiewać ptaki. Noc powoli szarzeje i niepostrzeżenie staje się
świtem.

A w dzień senne upały chłodzone zieloną herbatą i wodą z miętą. Cień lasu. Rower. Jagody. Zapach lip.

 
  
 

11 lipca, 2012 5 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Lublin

carnaval

by Paulina 8 lipca, 2012

 W Lublinie trwają właśnie Inne Brzmienia. W tym roku jednak, z przyczyn oczywistych, koncerty sobie odpuściliśmy.

Szykujemy się za to na Carnaval Sztukmistrzów. To wspaniała impreza, która odbywa się w Lublinie po raz kolejny, w tym roku połączona jest  ze Europejską Konwencją Żonglerską.
Co roku na przełomie lipca i sierpnia do Lublina zjeżdżają się Sztukmistrze. Żonglerzy, akrobaci, slacklinerzy, buskerzy. Miasto opanowuje nowy cyrk.

Jak piszą organizatorzy na stronie imprezy „ISTOTĄ Carnavalu JEST ZABAWA. Zabawie od zawsze towarzyszy sztuka
ludyczna. Poprzez jej aktualne przejawy – nowy cyrk i buskerstwo –
otworzymy czas wspólnego święta. (…) Karnawał jest świętem życia samego w sobie. Jest esencją życia, jego najbardziej witalnym objawem…

Namioty eksplodują teatrem nowego cyrku.
Objawią świat, w którym sztuka staje się jednością a bariery i podziały
na teatr, cyrk, żonglerkę, taniec czy muzykę przestają istnieć w
obrazie artystów totalnych.

Ulice spłyną strachem, podnieceniem i
śmiechem z naszej codziennej spętanej kultury. To wszystko za sprawą
buskerów z całym antruażem im właściwym. Będzie śmieszno i straszno, w
sercu ckliwie, a w głowie czasem niewygodnie.

Niebo po raz
kolejny opanują nie anioły, czy gołębie, a highlinerzy, którzy
przysłonią słońce blaskiem umiejętności i brawurą swoich kroków.”

Swoją drogą, bardzo polecam zajrzeć na stronę Carnavalu, aby zapoznać się z programem, obejrzeć zdjęcia z poprzednich lat. 


Pobawiliśmy się ostatnio w slacklining, czyli chodzenie po elastycznej taśmie zawieszonej nad ziemią. Zabawa przednia, chociaż łatwo nie jest. Pierwsze próby wejścia i utrzymania się na slacku zaskakują, nogi się trzęsą i generalnie wrażenie jest takie, że utrzymać się na tym po prostu nie da… Ale, po paru godzinach wchodzenia, spadania, zeskakiwania, z uczuciem kołysania w głowie, zaczynamy panować nad rozchybotaniem i jako tako utrzymujemy równowagę. Potem pierwszy krok… i następny…

 
 

8 lipca, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckopasjapodróżowanie z dzieckiemrowerrower z dzieckiem

„a heaven in the wild flower”

by Paulina 21 czerwca, 2012

Minęło półtora miesiąca. Rewolucyjnych zmian brak. Synek idealnie
wpasował się w długo przygotowywane dla niego miejsce. Jest tak, jak
powinno być.

Wprowadzamy do naszego dawnego życia
niezbędne zmiany, jak np przyczepka przyczepiona do roweru, podziwianie
wschodu słońca i cudownego chłodu o 3 nad ranem, czy podśpiewywanie
kołysanek podczas zmywania. I zapas pieluch na każde wyjście.

Ostatnio zainaugurowaliśmy sezon rowerowy; z dziecięciem gruchającym i
śliniącym się w swojej królewskiej przyczepce, jeździliśmy po wsiach
Lubelszczyzny. Wspaniałe mamy tu szlaki rowerowe, pośród „pól malowanych
zbożem rozmaitem”, ruch bardzo niewielki, świeże powietrze, kolory,
zapachy, błogość.

 
 

 

21 czerwca, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dziecko

hello, world

by Paulina 16 maja, 2012

27 kwietnia przyszedł na świat, po czym totalnie zawładnął całą moją osobą.

16 maja, 2012 10 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowaspacerw ciążywiosna

walk with me

by Paulina 11 kwietnia, 2012

Jest pięknie.
Tym piękniej, że tak buchnęło po tym tygodniu beznadziejnej słoty, mokrej szarości, kwietniowego śniegu.
 „I wtem – jak z cebra – na świerki
Słońce chlusnęło, wylało,
I poszły ćwierki-przećwierki,
Zaświegotało, załkało…

Zatriotrulitreliło”
 

Trwając
w ostatnim miesiącu oczekiwania, jeszcze bardziej zanurzam się w
zwykłości. I świadomie odcinam się od innych Bardzo Ważnych Spraw.
Radośnie lekce sobie ważę problemy społeczne, ekonomiczne, czy
filozoficzne.
Cieszę
się spacerami, oddycham, wącham wyłażącą z mokrej
ziemi roślinność, przyglądam się żabom, piekę chleb, wystawiam twarz do
słońca.

 



 
 
11 kwietnia, 2012 15 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowarozmyślania

dziękuję

by Paulina 20 marca, 2012

Wdzięczność to piękne uczucie o wielkiej mocy. Szalenie budujące. A chyba trochę niedoceniane, bo chyba nie do końca potrafimy być wdzięczni za to, co jest – raczej snujemy plany, czynimy postanowienia, żałujemy tego co zostało (lub nie zostało) powiedziane czy zrobione. A tymczasem codziennie wydarza się cała masa cudów, których kompletnie nie zauważamy, nie doceniamy, albo uznajemy że to za mało.
Strasznie łatwo pośród dążeń i aspiracji zgubić coś co już jest i że w zasadzie to nasze (szczęśliwe) życie właśnie sobie trwa w najlepsze, a my tkwimy z głową w tym co ma się wydarzyć ( i w tym, dlaczego się nie wydarza, albo wydarza się nie wtedy i nie tak, jakbyśmy sobie to rozplanowali). Łatwo zapomnieć o tych banalnych codziennych cudach, typu dwoje sprawnych oczu i uszu, smak świeżego chleba, wygodne łóżko, czy niebolące zęby. Łatwo nie zauważyć, że ktoś nam zrobił herbatę, powiedział miłe słowo, przykrył nogi kocem, wysłuchał. Łatwo zignorować tonę możliwości, jakie mamy przed sobą.

Obejrzałam ostatnio (wreszcie) film „Motyl i skafander”. Dał do myślenia.
I tak sobie pomyślałam, że dobrze by było trochę się we wdzięczności za wszystko ponurzać. Podoceniać wielkie i małe cudowności, ucieszyć się każdym dniem przeżytym w zdrowiu, zachwycić na nowo naszą codziennością, podziękować za problemy, które przecież są po coś. Uświadomić sobie to, jak istotne jest to, co jest nam tak po prostu dane.

To dobrze robi na samopoczucie. Nasze i cudze. To w ogóle robi dobrze światu.

20 marca, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
książki

continuando

by Paulina 14 marca, 2012

To dla mnie niezwykły czas. Oderwany od rzeczywistości trochę.

Przeważnie leżę (w różnych miejscach) i czytam. Czytam dużo, zachłannie, przeważnie książki połykam, rzadko się nimi delektuję, wracam do przeczytanych fragmentów.Nie tworzę do czytania specjalnej atmosfery, typu fotel, herbata, koc – zdarza mi się czytać chyłkiem, w poczekalniach i autobusach na stojąco lub w innych niewygodnych pozycjach, może to trochę profanacja? Nie mam też żadnego klucza (np konkretny temat, gatunek, autor czy czas), który pomagałby mi dobierać tytuły. Mam (w wielu miejscach) zapisane tytuły, o których słyszę, że są ciekawe, ktoś mi poleca, albo po prostu mi się przypomina, że zawsze chciałam tę książkę przeczytać a jakoś nie było okazji. Nie wiem, czy ten brak uporządkowania, łapczywość w czytaniu i ogólny chaos czegoś mi z tych lektur nie zabierają, ale cieszę się tym radosnym bałaganem, czuję trochę jak dziecko w fabryce słodyczy, któremu pozwolono na wszystko.
I tak ostatnio chłonęłam  Flauberta, Llosę, Zadie Smith, Charlotte Bronte, Mendozę, Jane Austin, Mrożka.
Teraz też czytam parę pozycji. Na tzw stoliku nocnym (czyli na parapecie w salonie, skrzyni w sypialni, krześle w kuchni, na podłodze i w torebce) pojawia się Słonimski i zbiór jego felietonów (odkryłam tego autora dopiero przy okazji „Oparów absurdu” tworzonych wspólnie z Tuwimem), „Pod słońcem Toskanii” w ramach doskonalenia języka, w głośnikach brzmi „Czarodziejska góra” – audiobook nagrywany wiele lat temu, uwielbiam słuchać tej książki do wszelkich manualnych zajęć, typu szydełko czy origami, oraz „Z głowy” Głowackiego – i to jest jedna z tych bardzo niewielu książek, które sobie dawkuję, uwielbiam ją czytać i nie chcę, żeby się kończyła.

Tak, to piękny czas. Próbuję nasycić się nim na zapas. Nacieszyć wolnością, błogością i lenistwem. Ale i tak nie mogę się doczekać tych nieprzespanych nocy…

14 marca, 2012 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowaspacerw ciążywiosna

specially for you

by Paulina 7 marca, 2012

To dla mnie niezwykły czas. Oderwany od rzeczywistości trochę.
Okoliczności sprawiły że jestem daleko od codziennej  bieganiny,
schematu dom-praca-przyjemności. U mnie są ostatnio głównie przyjemności, znowu w pozycji horyzontalnej raczej
(przetykane poczuciem winy, paniką i kopniakami w pęcherz).

A świat wiosennieje. Przez brudne okna wpada coraz więcej światła. Rozmarzają drzewa, jezioro, ziemia, zaczyna krążyć życie. I zaczyna pachnieć tym życiem.

Generalnie mam leżeć i się oszczędzać, ale czasem wyrywam się z domu –
ostatnio na miły spacer, niedługi, ale cudownie działający na duszę i
ciało.

 
7 marca, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowaspacerw ciążyzima

„skrzeń tajemnica, rozzłoceń mus…”

by Paulina 17 lutego, 2012
 
Dzień był przepiękny. Śnieg skrzył się w słońcu i chrupał przyjemnie pod stopami. Świat ubogi w kolory, za to pełen blasku i migotania, jasny i dostojny.  Wiatr ucichł i, mimo tęgiego mrozu, miło spacerowaliśmy po zamarzniętym jeziorze.
A jak wspaniale smakowała potem gorąca czekolada z chili. I kolejne herbaty, z malinami, z porzeczkami lub z pomarańczą i imbirem. I sen jaki jest potem dobry i mocny.

 
 
 
  

17 lutego, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 41
  • 42
  • 43
  • 44
  • 45
  • …
  • 49

Ostatnie wpisy

  • wycieczka rowerowa z namiotami
  • gdy zwykły weekend
  • Rzym z dziećmi, czy warto?
  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • wycieczka rowerowa z namiotami

    21 sierpnia, 2026
  • gdy zwykły weekend

    20 lipca, 2026
  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry